13.06.2024, 12:58 ✶
Ogrody
Zaskoczenie, a może nawet przerażenie malujące się na twarzy Perseusa nie pozostawało żadnych złudzeń - naprawdę zapomniał kim jest, czuł się z tego powodu zagubiony i zwrócił się do pierwszej osoby, która wydała mu się w tym tłumie znajoma, nie budząc w nim przy okazji jednoznacznie negatywnych emocji. Skąd niby miał wiedzieć, że to siostra jego byłej żony i jednocześnie bliźniaczka byłego kochanka, a zarazem najbliższego przyjaciela, a przy okazji żona jego kuzyna, z którym jakimś czas temu byli świadkiem śmierci ghoula podczas przeklętego Beltane? A ten mężczyzna obok niej - skąd miał wiedzieć, że jest w jakiejś semi-małżeńskiej relacji z jego krewniaczką, która była jednocześnie celebrytką magicznego świata? Jego wspomnienia były jedną czarną dziurą.
— Własnym... weselu...? — powtórzył za Eden zdezorientowany — Nie wygłupiaj się, to przecież ślub jakiejś... Vespery? I Perseusa? Kim oni w ogóle są? To jakaś rodzina? Uh, uh, pamiętam, że piłem drinka i chyba musiał być salazarsko mocny, bo zapomniałem kim jestem, ani co tutaj robię.
Forinbras Malfoy. To nazwisko nie kojarzyło mu się jakoś pozytywnie, ale też nie wzbudziło żadnych większych zdezorientowanego pana młodego - podobno najbardziej nienawidzi się samego siebie, czy coś. Ale fakt, że był samym MINISTREM MAGII™... no, to było coś! Uwierzył, oczywiście, że uwierzył, bo przecież nie było powodów, aby ta piękna, miła kobieta miałaby go oszukiwać, prawda? Zadarł więc głowę do góry, dumny niczym paw, bo w końcu był Ministrem Magii - wprawdzie byłym, ale to można wyklepać raz-dwa. Może powinien zorganizować tu mały wiec wyborczy? Ściskać ręce gości i prosić ich o głosy na siebie w nadchodzących wyborach? Powtarzam: m i n i s t e r m a g i i.
Zmarszczył brwi, na rewelacje o Elliocie i Eunice, a potem rozchylił usta w grymasie oburzenia. Że niby jemu, ministrowi magii, ktoś odbił żonę?! Nikt nie będzie odbijał partnerek Fortinbrasa Malfoya! Za coś takiego powinien być co najmniej pręgierz! Emocje jednak opadły, kiedy Eden wskazała mu swojego brata. Albo raczej - nie opadły, ale gniew został zastąpiony czymś innym, znacznie cieplejszym, choć nie mniej niszczycielskim.
— W sumie, to wcale się nie dziwię tej całej Eunice... — mruknął, przyglądając się z daleka Elliottowi. To było tak, jakby zobaczył go tego wieczora po raz pierwszy, mimo, że znali się odkąd pamiętał. I nie wiedzieć czemu, serce Perseusa-Fortinbrasa gwałtownie przyśpieszyło swój rytm, brylując niebezpiecznie na granicy tachykardii. — Masz rację, powinienem się z nim rozmówić.
Bez świadków, na osobności; był przecież Ministrem Magii i musiał zachowywać się po dżentelmeńsku, by godnie reprezentować swoje stanowisko. Ruszył więc w kierunku Elliotta i otaczających go osób, ale nie dotarł na miejsce; zatrzymały go inne sprawy.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory