13.06.2024, 19:33 ✶
Brenna wydawała się bardzo w porządku, skoro nie wyśmiała go z powodu jego stresowego uczepienia się tematu kanapki z bekonem! Wziął głębszy oddech i sam się uśmiechnął. Był już na piasku, obolały, ale żywy. Przeżył! Wszystko było w porządku. Brenna, kimkolwiek była i jaka krew płynęła w jej żyłach, stała się jego bohaterką.
- ...może pod aptekę. - Zdecydował w końcu, wiedząc, że Leonard może być poza domem, a i jego pomoc wiązałaby się z masą niepotrzebnych pytań. - Sądzisz, że to... to coś, co mnie zaatakowało, może wrócić? Tak, pewnie to zgłoszę...
Nie zgłosi. Nikomu się nie przyzna, że prawie utonął, bo chciał pocałować jakąś morską potworę! Z pewnością nie Ministerstwu, gdzie pracowała jego rodzina. Cokolwiek to było, nie zasługiwało na buziaki.
- Jeszcze raz dziękuję za pomoc. Zostawisz mi do siebie namiar, żebym mógł się z tobą skontaktować? Odwdzięczyć?
- ...może pod aptekę. - Zdecydował w końcu, wiedząc, że Leonard może być poza domem, a i jego pomoc wiązałaby się z masą niepotrzebnych pytań. - Sądzisz, że to... to coś, co mnie zaatakowało, może wrócić? Tak, pewnie to zgłoszę...
Nie zgłosi. Nikomu się nie przyzna, że prawie utonął, bo chciał pocałować jakąś morską potworę! Z pewnością nie Ministerstwu, gdzie pracowała jego rodzina. Cokolwiek to było, nie zasługiwało na buziaki.
- Jeszcze raz dziękuję za pomoc. Zostawisz mi do siebie namiar, żebym mógł się z tobą skontaktować? Odwdzięczyć?