14.06.2024, 00:12 ✶
Longbottom krzywił się za każdym razem, gdy zerkał w kierunku pochwyconego poltergeista. Tyle zachodu, tylko po to, żeby dorwać jednego złośliwa ducha. I jaki teraz był właściwy plan? Pertraktacje z nim? Prośby? Groźby? Nielegalna utylizacja bez informowania Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami? Pokręcił powoli głową. Teraz jednak na pierwszy plan wskoczyła sprawa obrazów i sprzecznych wersji zdarzeń, toteż... Poltergeist mógł się dalej miotać.
Dziwny punkt widzenia, jak na obraz, pomyślał przelotnie Erik, wsłuchując się w słowa dziewczyny z obrazu, która chwilę później została zidentyfikowana przez Millie jako Guinevre. Wprawdzie nie miał wielkiego doświadczenia z żywymi obrazami, kojarząc je przede wszystkim z czasów swojej edukacji w gmachu Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, tak nie przypominał sobie, aby jakikolwiek tamtejszy obraz chciał tak kategorycznie ze sobą skończyć. A może po prostu ukrywano takie przypadki w szkole?
— Więc twierdzisz, że wszystko, co się tutaj wydarzyło to zwykły... splot niefortunnych przypadków? — Uniósł wysoko brwi, zakładając ręce na piersi. — Trochę ciężko w to uwierzyć, biorąc pod uwagę historię tej posiadłości.
Gdzieś z tyłu głowy kiełkowała mu myśl, że dziewczyna mogła mieć rację: że te wszystkie tropy, jakie odkryli na terenie Księżycowego Stawu, mogły okazać się po prostu kłamstwem. Niedopowiedzeniem. Domysłami, które popchnęły mieszkańców do wysnucia teorii o potężnej klątwie, która prześladowała lokatorów. Hardwick i Figg mieli jednak rację: klątwy rzadko kiedy po prostu znikały. Mogły osłabnąć lub zostać uśpione, ale zazwyczaj pozostawał po nich jakiś ślad.
— Idź, może nie uciekną nigdzie w międzyczasie — zgodził się z panną Moody.
Skoro ubiegłej nocy napotkała przy jednym z obrazów na siostrę dziewczyny, to równie dobrze mogli wykorzystać tę przewagę.
Dziwny punkt widzenia, jak na obraz, pomyślał przelotnie Erik, wsłuchując się w słowa dziewczyny z obrazu, która chwilę później została zidentyfikowana przez Millie jako Guinevre. Wprawdzie nie miał wielkiego doświadczenia z żywymi obrazami, kojarząc je przede wszystkim z czasów swojej edukacji w gmachu Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, tak nie przypominał sobie, aby jakikolwiek tamtejszy obraz chciał tak kategorycznie ze sobą skończyć. A może po prostu ukrywano takie przypadki w szkole?
— Więc twierdzisz, że wszystko, co się tutaj wydarzyło to zwykły... splot niefortunnych przypadków? — Uniósł wysoko brwi, zakładając ręce na piersi. — Trochę ciężko w to uwierzyć, biorąc pod uwagę historię tej posiadłości.
Gdzieś z tyłu głowy kiełkowała mu myśl, że dziewczyna mogła mieć rację: że te wszystkie tropy, jakie odkryli na terenie Księżycowego Stawu, mogły okazać się po prostu kłamstwem. Niedopowiedzeniem. Domysłami, które popchnęły mieszkańców do wysnucia teorii o potężnej klątwie, która prześladowała lokatorów. Hardwick i Figg mieli jednak rację: klątwy rzadko kiedy po prostu znikały. Mogły osłabnąć lub zostać uśpione, ale zazwyczaj pozostawał po nich jakiś ślad.
— Idź, może nie uciekną nigdzie w międzyczasie — zgodził się z panną Moody.
Skoro ubiegłej nocy napotkała przy jednym z obrazów na siostrę dziewczyny, to równie dobrze mogli wykorzystać tę przewagę.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞