14.06.2024, 10:27 ✶
—08/08/72—
Ptolemeusz zdawał się być wybitnie niezadowolony z ponownego robienia tego samego dystansu.
Little Hangleton, 08 sierpnia 1972
Jednak żart? A szkoda, pięknie się czernił ten czerwony i choć unikam zasadniczo tego koloru w swoich ubraniach, tu uczyniłbym wyjątek, choćby dla poczucia, że jakaś część Ciebie jest zawsze przy mnie. Co do tiary, bez żalu będzie na Ciebie czekać jutro, tylko spakuj ją od razu po przyjściu na spotkanie, bo ja zapomnę zbyt zaaferowany najazdem letnim. Tort już czeka, mam nadzieję, że będziesz w stanie opanować się i nie dokonać rytualnego samobójstwa jego słodyczą. Zgodnie z Twoją prośbą Twoja część jest tożsama co pozostała. Więcej już nie będę kochać Ciebie szpinakowym puddingiem jak w ubiegłym roku.
Cieszy mnie bardzo myśl, że poszedłeś po rozum do głowy i planujesz jakąś osobę asystencką. "Odstręczająca" jako epitet, który przychodzi Ci do głowy jako pierwszy jest intrygujący, ciekaw jestem bardzo czemu nie "sumienna" albo "godna zaufania". Czy urządzimy walki gladiatorów i z jakimiś dobrym winem usadowimy się w pewnej odległości patrząc jak asystenci próbują ustalić coś zgodnie z naszą wolą. Nie zaczynałbym od Lisy, ma zbyt długi staż, uwielbia posilać się takimi nowalijkami jeszcze przed południem. Ale chętnie zobaczę jak Twoją odstręczającą osobę rozkłada na łopatki isaacowy uśmiech.
Hygeia... Bogowie, Somnia nie kochasz mnie już wcale. Nie słyszysz jak to układa się tragicznie na języku? Doceniam atrybuty kielicha i węża, ale za dużo powstało na jej bazie słów kojarzonych z ligniną i sterylnością. Ale już spieszę Ci z ratunkiem, choć wiem jak bardzo nie lubisz się z łacińską onomastyką ale Salus będąca odpowiedniczką Hygei odpowiada mi bardzo. Salus, jak toast, jak powitanie, a wciąż kielich, wciąż wąż sunący po ramieniu. Salus i Somnia, nie mogę się doczekać kiedy będziesz moim sąsiadem na pełen etat.
Jeśli chodzi o spotkanie, moje drzwi są dla Ciebie zawsze otwarte, choć teraz prosiłbym, żebyśmy ustalili datę wcześniej, a jeśli pragniesz spontanicznej pogawędki to zapowiadaj się proszę chociaż z kilkugodzinnym wyprzedzeniem i przygotuj swoje serce na moją ewentualną odmowę. Może zbyt łatwo daję się porwać nurtowi zdarzeń, ale dusza przeżarta tęsknotą lgnie do każdej chwili, którą może choć częściowo zaspokoić ów głód narosły latami osamotnienia. Postanowiłem jednak, że jeśli miałbym upaść, to z wysoka i na dobre, jak Ikarius w swym głodzie słońca, szczególnie że zarzucono mi brak inicjatywy! Nim Twoja wyobraźnia pogna w niebezpieczne regiony, to tylko rozmowy przy herbacie, niemniej może mnie zwyczajnie nie być w miejscu w którym zakładasz, że być powinienem.
Salus