14.06.2024, 17:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2024, 00:10 przez Erik Longbottom.)
Południowe stragany - Biżuteria Viorici
Rozmawiam z Anthonym i Vioricą.
Rozmawiam z Anthonym i Vioricą.
— Rani mnie pan, panie Shafiq. Jestem tylko prostym pracownikiem Brygady Uderzeniowej. Sugerowanie, że tłukłbym ludzie po głowach w trakcie pracy, jest szalenie... dotkliwe — odparł, robiąc przy tym krótką pauzę w poszukiwaniu odpowiedniego słowa. — Poza tym, staram się raczej stosować mandaty i pouczenia niż środki przymusu bezpośredniego. W znacznej większości zgłoszeń.
Oczywiście, nie zawsze można było pójść po linii najmniejszego oporu, jednak bywały takie chwile, gdy pójście na mały układ było dobrym rozwiązaniem dla obu stron. Wystarczyło, że Longbottom przypomniał sobie wezwanie do obozu cyrkowców, którzy rozłożyli się w mugolskiej dzielnicy miasta, a w ciągu nocy spłynęła na nich cała masa skarg.
Część z nich wyglądała na fałszywe, inne zaś wręcz przeciwnie... Jednak Erik wolał po prostu dogadać się z pracującymi tam kobietami i upewnić się, że nie będą sprawiać problemów niż antagonizować je w stosunku do sił porządkowych Ministerstwa Magii. Jak do tej pory nie oberwał za to po głowie.
— Są może wilki? — spytał, przystając w ten sposób na propozycję Anthony'ego. Wzrok Erika przeskakiwał po kolejnych pierścieniach w poszukiwaniu odpowiedniego zwierzęcia. — W ostateczności mógłby być pies...
Nie chciał robić pannie Zemfir problemu, bo też nie mógł zbytni oczekiwać, że jej asortyment będzie dostosowany do widzimisię każdego potencjalnego kupca. Poza tym, nawet jeśli w tym sezonie zdecydowała się na ozdoby inspirowane leśnymi zwierzętami, to wilki wcale nie musiały wpisywać się w jej plany. Bądź co bądź, te i tak występowały w angielskich głuszach szalenie rzadko i to do tego stopnia, że praktycznie były uznawane za wymarłe na tym terenie.
Chwilę później poczuł, że ktoś szarpie go za rękaw i momentalnie zwrócił wzrok w stronę intruza, który... Intruzem wcale się nie okazał. Uśmiechnął się szeroko na widok Dory.
— Właściwie to sam zamierzałem sobie kupić wilka — przyznał, szczerząc nieśmiało do dziewczyny zęby. Jego policzki pokryły się czerwienią, gdy zdał sobie sprawę, że faktycznie ktoś mógłby pomyśleć, że nie myśli o swojej siostrze. — Emm... Wiesz co? Brenna gdzieś się tutaj kręci, więc jestem pewny, że sama będzie mogła zrobić swoje zakupy. Poza tym wczoraj baardzo sobie nawzajem pomagaliśmy.
Czyż w układach między rodzeństwem tego rodzaju przysługa nie była największym prezentem? Ona chciała mieć stracha na wróble założonego na drzewie, żeby odpędzić dzikie ptactwo, a on - nawet bez większych narzekań! - spełnił jej prośbę. Brat idealny, można by rzec.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞