14.06.2024, 18:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2024, 22:31 przez Desmond Malfoy.)
Bezwiednie odetchnął z ulgą, kiedy Severine postanowiła nie ciągnąć tematu. W ciągu paru sekund jednak uświadomił sobie, że on sam nie był w stanie zostawić go w spokoju. Skrzywił się jakby w bólu i z niechęcią upił nieco ze szklanki, drżąc przy tym lekko od powstrzymywania mdłości.
- Naprawdę. Zapytaj go - powiedział niewyraźnie. - I powtórz mi co odpowie. Ale trzymaj to między nami jak nie chcesz to. Mogę zapłacić ci za to.
Zaśmiał się niezręcznie. Nie powinien tego mówić. Nie powinien składać jej takiej propozycji. Wrócił wzrokiem do kojącej nijakości pejzażu, którego kompozycja z każdą chwilą mierziła go coraz bardziej. Musi nakłonić ją do wymienienia go na coś przyzwoitego.
Nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji na tyle bardzo, że zastygł w bezruchu nawet pomimo znacznego upojenia. Oczekiwał od niej wstydu, pokory, chociaż najbanalniejszej próby ukrycia tego, że nie uczy się na błędach, ale ona pozostawała niewzruszona, zupełnie nieskrępowana. Było to przede wszystkim niepokojące, ale też w pewien sposób... intrygujące.
- Chcę - burknął i odstawił szklankę na podłogę, komunikując swoją bezbrzeżnie poważną gotowość do zaangażowania się w wycieczkę do sypialni.
Oczywiście, robił to wszystko w ramach rekonesansu. Musiał wiedzieć jak przyjmuje się opium, jak wyglądało dawkowanie i jak wpływało na nie spożywanie alkoholu. Nie popełniał błędu, nabywał wiedzę. Przecież nie zamierzał spożywać tego już nigdy więcej.
- Naprawdę. Zapytaj go - powiedział niewyraźnie. - I powtórz mi co odpowie. Ale trzymaj to między nami jak nie chcesz to. Mogę zapłacić ci za to.
Zaśmiał się niezręcznie. Nie powinien tego mówić. Nie powinien składać jej takiej propozycji. Wrócił wzrokiem do kojącej nijakości pejzażu, którego kompozycja z każdą chwilą mierziła go coraz bardziej. Musi nakłonić ją do wymienienia go na coś przyzwoitego.
Nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji na tyle bardzo, że zastygł w bezruchu nawet pomimo znacznego upojenia. Oczekiwał od niej wstydu, pokory, chociaż najbanalniejszej próby ukrycia tego, że nie uczy się na błędach, ale ona pozostawała niewzruszona, zupełnie nieskrępowana. Było to przede wszystkim niepokojące, ale też w pewien sposób... intrygujące.
- Chcę - burknął i odstawił szklankę na podłogę, komunikując swoją bezbrzeżnie poważną gotowość do zaangażowania się w wycieczkę do sypialni.
Oczywiście, robił to wszystko w ramach rekonesansu. Musiał wiedzieć jak przyjmuje się opium, jak wyglądało dawkowanie i jak wpływało na nie spożywanie alkoholu. Nie popełniał błędu, nabywał wiedzę. Przecież nie zamierzał spożywać tego już nigdy więcej.