Dzień minął jej szybko, ostatnio nie mogła narzekać na brak zajęć. Stażyści, cóż nie robili niby nic, a jednak wiele. Zajmowała się różnymi sprawami, poznawała pracę w ministerstwie od wewnątrz i zaczynała to lubić. Potrafiła się wykazać, kiedy nadarzała się ku temu okazja. Błyszczała, co sprawiało jej ogromną przyjemność. Miała nadzieję, że daje swojej matce powód do dumy - bo było to dla niej dość istotne. Nie chciała przynieść jej wstydu, dlatego bardzo przykładała się do swoich obowiązków.
Zmierzała w kierunku wyjścia, liczyła w głowie kroki, które pokonała od momentu wejścia do atrium, lubiła zajmować czymś umysł. Z rytmu wybił ją znajomy głos. Odwróciła się na pięcie i szukała wzrokiem znajomej sylwetki, bardzo dobrze wiedziała za kim się rozgląda. Na jej twarzy gościł ogromny uśmiech. Miała szczęście, że mogła pracować ze swoją rodziną. Znaczy może nie z krwi, jednak jej wujkowie byli jej bardzo bliscy. Zdecydowanie bliżsi od tych z którymi łączyło ją pochodzenie.
Potuptała w jego kierunku, żeby mogli zbliżyć się do siebie szybciej. Nie oszczędziła mu bliskości, bo przytuliła się do niego na przywitanie. - Wujek Jonathan! - Mimo, że widywali się niemal codziennie, to zachowywała się, jakby nie widziała go od lat. Kiedy za kimś przepadała zachowywała się w stosunku do niego bardzo wylewnie, nie było tych osób zbyt wiele, ale wujkowie należeli do tego grona.
- Nigdzie się nie spieszę, bardzo chętnie się z tobą wybiorę. - Jakże mogłaby odmówić Jonathanowi? Złapała go pod rękę, uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Nigdy nie przejmowała się tym, co mogą sobie pomyśleć na jej temat ludzie. - Dokąd idziemy? - Ciekawa była, gdzie zabierze ją wujek tym razem.