Heather miała lekko w życiu. Nigdy nie musiała się ograniczać, przyszło jej urodzić się w naprawdę bogatej rodzinie, ale rozumiała, że nie wszyscy mieli tyle szczęścia, znaczy próbowała rozumieć. Czasem nie trafiała z komentarzami, ale nie robiła tego celowo, po prostu nie zauważała, że inni muszą czasem obrócić galeona w ręku kilka razy i zastanowić się nad tym, na co powinni go wydać. Nigdy jednak nie dokuczała nikomu przez to jaki był jego status finansowy.
- Każdy temat jest dobry, jeśli rozmawiam o nim z tobą. - Dodała z uśmiechem. Z Cameronem wszystko wydawało się być dużo ciekawsze. Mogła wysłuchiwać nawet jego opowieści o lekach, a pewnie by jej to nie znudziło. Gdy coś mówił była w niego wpatrzona, jak w obrazek.
- Nie to? - Spojrzała na niego szukając odpowiedzi na twarzy chłopaka. Może faktycznie to ją nieco poniosło i jej myśli wędrowały niekoniecznie w odpowiednim kierunku?
Przymknęła oczy, kiedy pocałował ją w czoło, jakoś tak odruchowo, uśmiechnęła się przy tym też od ucha do ucha. Wszystkie niesnaski, które pojawiły się podczas ich wyjazdu do Windermere wydawały się znajdować bardzo, ale to bardzo daleko. Na całe szczęście.
Przypomniała sobie sen, ten który przyśnił się jej podczas wyprawy na wyspę. Tam ich ślub odbywał się w ogrodzie i chyba jednak wolałaby uniknąć podobnego wydarzenia. Jakoś źle jej się to po tym wszystkim kojarzyło. - Ogród botaniczny to chyba nie jest to o czym marzę. - Tak naprawdę to nigdy nie zastanawiała się nad tym, gdzie chciałaby wziąć ślub. Jeszcze niedawno zamążpójście wydawało się jej być bardzo odległe, jak widać wszystko mogło się zmienić bardzo szybko.
- Tak właściwie, to nawet nie wiem, kiedy chciałabym wziąć ślub, ty masz jakąś ulubioną porę roku? - Przyglądała się Cameronowi uważnie, dziwne było, że nigdy wcześniej go o to nie zapytała. To nie tak, że chciała naciskać na jakiś termin, w końcu byli młodzi, mieli przed sobą całe życie. Mogli spędzić trochę czasu jako narzeczeństwo.
- Chyba sobie odpuszczę, trochę się boję, że to drzewo znowu będzie chciało mnie molestować. - Rzuciła przyglądając się konarom, które się nad nimi wznosiły, nie do końca była pewna tego, czy znowu im się nie przytrafi coś dziwnego.