14.06.2024, 23:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2024, 23:03 przez Isaac Bagshot.)
Muzyka irlandzka niosła się echem po całej polanie, wypełniając powietrze rytmicznymi dźwiękami skrzypiec i fletów. Nikt z tańczących nie przejmował się krokami. Ludzie śmiali się, bawili i korzystali z chwil beztroski, jakie oferował im dzisiejszy bal. Tylko Isaac oraz Milly jakby odstawali, nie pasując do całej scenerii. Stali przy barze - ona zamyślona, jakby nie zwracająca uwagi na jego słowa, a on przyglądający się jej i czekający w lekkim napięciu na to, co zaraz mu odpowie.
Uśmiech zniknął z twarzy Isaac’a, kiedy uświadomił sobie, że Milly nawet w tym momencie walczyła ze swoimi demonami. Chciał, żeby dzięki temu spotkaniu chociaż na chwilę zapomniała o wszystkich troskach.
-Z przyjemnością.- Uśmiechnął się, odwzajemniając delikatny uścisk. Poprowadził dziewczynę na parkiet, którym była nie do końca jeszcze udeptana trawa.- Najpierw pokaże ci, jak tańczyć tak, jakbyśmy byli szaleni.- Powiedział i przyciągnął ją bliżej siebie.- Najpierw badanie gruntu…- Szeptał, patrząc w złote oczy Mildred. W jego własnych, jak zwykle widniał niebieski błysk żywotności.- Twoja ziemia może być skażona, ale dzisiaj udawaj, że wcale tak nie jest.- Mówił, obracając ją raz, a później drugi, żeby na końcu ponownie do siebie przyciągnąć.
Rozpoczęli od prostych kroków, tak żeby Mildred mogła przyzwyczaić się do szybkiego tempa melodii. Kiedy ich ruchy się zsynchronizowały, Isaac ponownie zaczął nią obracać! Potem obrócił siebie, żeby na końcu razem mogli wirować przez chwilę we dwoje. Tak szybko i tak długo, aż nie zakręciło im się w głowach! Jeśli Milly miała wrażenie, że zaraz upadnie, to ochroniła ją przed tym dłoń królika, którą ponownie ułożył na jej plecach. Wrócili do podstawowych kroków, które tym razem wydawały się bardzo łatwe, a wspólny taniec wychodził im coraz lepiej. Muzyka przyspieszała, a oni z nią. Przekładali ręce, tworząc skomplikowane wzory, które mimo że spontaniczne, wydawały się naturalne.
- Milly, świetnie ci idzie!- Przekrzyczał muzykę, zaczynając się cicho śmiać. Uniósł rękę, żeby obrócić ją jeszcze raz. Sukienka wirowała, tworząc wokół dziewczyny zielony wir, ale to jeszcze nie był koniec! Tańczyli, aż Isaacowi brakowało tchu. Widać było, że czerpał z tego prawdziwą przyjemność, a prowadzenie partnerki nie sprawiało mu żadnej trudności. W pewnym momencie musieli się jednak zatrzymać, ponieważ ich uszu dobiegły ostatnie dźwięki fletu...
- Podobało ci się?- Zapytał, a ich oddechy mieszały się, kiedy przytulał ją i patrzył rozbawionym spojrzeniem.
Uśmiech zniknął z twarzy Isaac’a, kiedy uświadomił sobie, że Milly nawet w tym momencie walczyła ze swoimi demonami. Chciał, żeby dzięki temu spotkaniu chociaż na chwilę zapomniała o wszystkich troskach.
-Z przyjemnością.- Uśmiechnął się, odwzajemniając delikatny uścisk. Poprowadził dziewczynę na parkiet, którym była nie do końca jeszcze udeptana trawa.- Najpierw pokaże ci, jak tańczyć tak, jakbyśmy byli szaleni.- Powiedział i przyciągnął ją bliżej siebie.- Najpierw badanie gruntu…- Szeptał, patrząc w złote oczy Mildred. W jego własnych, jak zwykle widniał niebieski błysk żywotności.- Twoja ziemia może być skażona, ale dzisiaj udawaj, że wcale tak nie jest.- Mówił, obracając ją raz, a później drugi, żeby na końcu ponownie do siebie przyciągnąć.
Rozpoczęli od prostych kroków, tak żeby Mildred mogła przyzwyczaić się do szybkiego tempa melodii. Kiedy ich ruchy się zsynchronizowały, Isaac ponownie zaczął nią obracać! Potem obrócił siebie, żeby na końcu razem mogli wirować przez chwilę we dwoje. Tak szybko i tak długo, aż nie zakręciło im się w głowach! Jeśli Milly miała wrażenie, że zaraz upadnie, to ochroniła ją przed tym dłoń królika, którą ponownie ułożył na jej plecach. Wrócili do podstawowych kroków, które tym razem wydawały się bardzo łatwe, a wspólny taniec wychodził im coraz lepiej. Muzyka przyspieszała, a oni z nią. Przekładali ręce, tworząc skomplikowane wzory, które mimo że spontaniczne, wydawały się naturalne.
- Milly, świetnie ci idzie!- Przekrzyczał muzykę, zaczynając się cicho śmiać. Uniósł rękę, żeby obrócić ją jeszcze raz. Sukienka wirowała, tworząc wokół dziewczyny zielony wir, ale to jeszcze nie był koniec! Tańczyli, aż Isaacowi brakowało tchu. Widać było, że czerpał z tego prawdziwą przyjemność, a prowadzenie partnerki nie sprawiało mu żadnej trudności. W pewnym momencie musieli się jednak zatrzymać, ponieważ ich uszu dobiegły ostatnie dźwięki fletu...
- Podobało ci się?- Zapytał, a ich oddechy mieszały się, kiedy przytulał ją i patrzył rozbawionym spojrzeniem.