15.06.2024, 01:53 ✶
Isaac był podekscytowany nadchodzącą integracją. Miał nadzieję, że współpracownicy z działu się zmobilizują i stawią na wieczornym spotkaniu. Większość wyglądała na prawdziwych nudziarzy, ale jego zainteresowanie ludźmi i starania “nie oceniania po okładce” sprawiły, że i tak chciał ich lepiej poznać. W końcu w pracy spędzało się ładnych kilka godzin, i dobrze by było, gdyby atmosfera była znośna. Przez ostatnie dni jedynie więc obserwował, nie wtrącając się w żadne konflikty i po prostu oceniając, w jakim środowisku przyszło mu pracować. Starał się być przyjemny w obyciu i słuchać tego, co mówili do niego koledzy. A już zwłaszcza Boba, któremu z całego serca współczuł nudnego życia oraz złośliwej żony. Biedny Bob i jeszcze biedniejszy Isaac, który musi wdychać zapach pasztetu z kanapek kolegi…
- A pańskie biurko, panie pasztetowy królu, również pójdzie pod ścianę…- Mruknął sam do siebie, kiedy za pomocą różdżki przesuwał stoły oraz biurka. Pojawił się w biurze godzinę wcześniej żeby wszystko na spokojnie przygotować. Nie miał pojęcia, że ktoś oprócz niego jeszcze tutaj był, więc niespecjalnie przejmował się hałasami które wydawały szurające meble. Dopiero kiedy usłyszał chrząknięcie, odwrócił się i w zdziwieniu uniósł ku górze jedną brew.
- O, panna Kelly. Dzień dobry, a raczej dobry wieczór. Integracja dopiero za godzinę.- Uśmiechnął się kącikiem ust. Prawdopodobnie przeszkodził jej w nadgodzinach. A przynajmniej tak wywnioskował po jej minie.- Ale jeśli masz ochotę pomóc, to możesz porozkładać kubeczki do Beer Ponga.- Wskazał różdżką na plastikowe kubki oraz piłeczki, które leżały na jednym z mebli.
- Niestety, ale będziemy lali do kubków dyniowy sok, albo mugolski napój.- Mówił, siadając na biurku należącym do Boba. Przyglądał się Ricie, oraz jej reakcji na to, z czym przyszło jej się mierzyć. Od kilku dni pracowali w tym samym dziale, ale nie mieli jeszcze okazji żeby porozmawiać. Dziewczyna była młoda i bardzo ładna, poruszała się z gracją i każdy ruch jaki wykonywała wydawał się przemyślany. Była również chrześnicą Shafiq'a, i to tak właściwie tyle ile o niej wiedział. A! Miała również bardzo zgrabny tyłek, ale Isaac w swojej głupiej głowie oceniał w ten sposób praktycznie każdą kobietę którą spotkał. Nie pogniewałby się również, gdyby czasami założyła większy dekolt. Popatrzeć zawsze można, prawda?
- A pańskie biurko, panie pasztetowy królu, również pójdzie pod ścianę…- Mruknął sam do siebie, kiedy za pomocą różdżki przesuwał stoły oraz biurka. Pojawił się w biurze godzinę wcześniej żeby wszystko na spokojnie przygotować. Nie miał pojęcia, że ktoś oprócz niego jeszcze tutaj był, więc niespecjalnie przejmował się hałasami które wydawały szurające meble. Dopiero kiedy usłyszał chrząknięcie, odwrócił się i w zdziwieniu uniósł ku górze jedną brew.
- O, panna Kelly. Dzień dobry, a raczej dobry wieczór. Integracja dopiero za godzinę.- Uśmiechnął się kącikiem ust. Prawdopodobnie przeszkodził jej w nadgodzinach. A przynajmniej tak wywnioskował po jej minie.- Ale jeśli masz ochotę pomóc, to możesz porozkładać kubeczki do Beer Ponga.- Wskazał różdżką na plastikowe kubki oraz piłeczki, które leżały na jednym z mebli.
- Niestety, ale będziemy lali do kubków dyniowy sok, albo mugolski napój.- Mówił, siadając na biurku należącym do Boba. Przyglądał się Ricie, oraz jej reakcji na to, z czym przyszło jej się mierzyć. Od kilku dni pracowali w tym samym dziale, ale nie mieli jeszcze okazji żeby porozmawiać. Dziewczyna była młoda i bardzo ładna, poruszała się z gracją i każdy ruch jaki wykonywała wydawał się przemyślany. Była również chrześnicą Shafiq'a, i to tak właściwie tyle ile o niej wiedział. A! Miała również bardzo zgrabny tyłek, ale Isaac w swojej głupiej głowie oceniał w ten sposób praktycznie każdą kobietę którą spotkał. Nie pogniewałby się również, gdyby czasami założyła większy dekolt. Popatrzeć zawsze można, prawda?