Philip pozwolił się zaprowadzić za drugą stronę prowadzonego przez Mulciberów stoiska. Przez swój stan nie planował w najbliższym czasie urządzać sobie przechadzek. Postanowił zająć wskazane mu miejsce. W najbliższym czasie jedyną przechadzką jaką odbędzie, będzie ta w stronę swojego domu, w którym będzie mógł skorzystać z kominka po to aby dostać się do szpitala oraz udanie się do Ministerstwa Magii - było to związane z koniecznością zgłoszenia dokonanej napaści. Spodziewał się podobnych trudności, jakich doświadczył zaledwie parę chwil temu. Nie zamierzał odpuścić.
— Nie załatwiłem się, tylko zostałem pobity. — Ton głosu wskazywał na to, że niezbyt przypadło mu do gustu jakże profesjonalne stwierdzenie oglądającego go uzdrowiciela. Nie uderzył nosem o drzwi, ścianę ani jego własna miotła nie miała kaprysu uderzenia go swoim trzonkiem w nos. Zdecydował się nazywać rzeczy po imieniu. — Szpital będzie pierwszym miejscem, do którego udam się w tym dniu. — Zapewnił tego uzdrowiciela, który spełnił swoją powinność i udzielił mu pierwszej pomocy, nawet jeśli to dla niego trwało za długo. Nie starał się nawet uśmiechnąć - pozostawał przekonany że zamiast uśmiechu wyszedłby mu adekwatny do sytuacji grymas.
— W takiej sytuacji nie omieszkam się pana zawołać. Zamierzam uważać... — Zapewnił tego czarodzieja. Same świeczki o specjalnych kształtach, jak to określił ten uzdrowiciel, nie były niczemu winne. Zamierzał uważać na niezrównoważonych Aurorów, którzy atakowali znane z pierwszych stron gazet osoby.
— Powrót do domu wydaje się być nienajgorszym pomysłem. — Mógł mówić tylko za siebie - sam miał dość tego dnia i faktycznie rozważał opuszczenie tego kiermaszu. Pierwotnie planował obejść wszystkie stoiska i zakupić sporo rzeczy oraz wziąć udział w loterii. Teraz jego priorytety zdawały się ulec zmianie.
@Richard Mulciber @Basilius Prewett
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate