Rita w przeciwieństwie do mężczyzny zapomniała o integracji. Zresztą nie przepadała za tymi spotkaniami. Bardzo lubiła towarzystwo swoich wujków, ale mogła z nimi spędzać czas poza biurem. Może niektóre osoby z którymi współpracowała wzbudzały w niej pozytywne uczucia, jednak nie uważała, żeby były jej na tyle bliskie, aby spędzała z nimi swój wolny czas. Miała w sobie jednak odrobinę przyzwoitości i pojawiała się na tych spotkaniach, żeby nie było, że ma do nich ambiwalentny stosunek.
Przyglądała się Bagshotowi dłuższą chwilę, wydawał się być zadowolony z tego, co robił.
- Dobry wieczór... - Faktycznie przed chwilą przypomniała sobie o tej integracji, mina nieco jej zrzedła, bo nie sądziła, że spędzi dzisiaj w biurze, aż tyle czasu. - Raczej nie mam ochoty, trochę mi pan przeszkadza panie Bagshot. Nie mogę się skupić, kiedy pan tak tym wszystkim trzaska. - Nie wyglądała na jakąś mocno zdenerwowaną, jednak nie zamierzała udawać, że sprowadziło ją tutaj coś innego. Miała swoje papiery do zrobienia, wolałaby to robić w ciszy - zdecydowanie.
- To dobrze, kto to widział upijać się w miejscu pracy? - Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę. Ona nie uważała, żeby dobrym zwyczajem było spoufalanie się z osobami, z którymi przyszło im współpracować. Znaczy oczywiście nie licząc wujaszków, bo z nimi to mogła spędzać każdą wolną chwilę. Wiedziała jednak, że w biurze jest wiele osób, które nie życzą jej dobrze, z racji na to, że właśnie ich szefowie to jej rodzina.
Nie było to tajemnicą, mimo wszystko uważała, że nie doceniają jej umiejętności, wuj nie przyjąłby jej do pracy, gdyby się do tego nie nadawała.