15.06.2024, 15:03 ✶
Isaac wciągnął głęboko powietrze, próbując uspokoić się na tyle, aby zebrać myśli. Jej słowa trafiały do niego ze zdwojoną siłą, a kiedy zobaczył że płakała, zbladł nieco. Naprawdę uważał, że robi dobrze nie odpisując na list. Czy mógłby się z nią przyjaźnić, tak jak z Geraldine albo Milly? Nie wiedział. Ale skoro i tak była w związku, to nie chciał narzucać jej się swoją osobą. Z drugiej strony, sama do niego napisała. Cholera, to było bardziej skomplikowane, niż Bagshot przypuszczał. Zazwyczaj wiedział co mówić, i jak się zachować. Ta sytuacja była dla niego jednak nowością. Wyciągnął z kieszeni paczkę chusteczek i podał jej.
- Myślałem, że robię dobrze. Przepraszam.- Powtórzył, mając ochotę ją przytulić. Zamiast tego, wskazał dłonią na owocowe drzewka. Te, na których gałęziach rosły dorodne owoce.- Pomogę ci zrywać czereśnie i opowiesz mi, co się u ciebie działo?- Zapytał. Jeśli nie stracił jeszcze swojej szansy na wybaczenie, to chciał posłuchać co działo się w życiu dziewczyny.
Isaac wyciągnął z kieszeni marynarki piersiówkę w której miał ognistą whisky. Podał ją Olivce.
- Może łykniesz sobie? Na zszargane nerwy?- Zaproponował uśmiechając się kącikiem ust. Sam będzie musiał się napić - łyka, albo najlepiej z sześć... - To prawie jak rozmowa w pubie po wielu latach rozłąki. Tyle że w środku niczego i pod gołym niebem. No i nie ma gdzie usiąść.- Zauważył.
- Myślałem, że robię dobrze. Przepraszam.- Powtórzył, mając ochotę ją przytulić. Zamiast tego, wskazał dłonią na owocowe drzewka. Te, na których gałęziach rosły dorodne owoce.- Pomogę ci zrywać czereśnie i opowiesz mi, co się u ciebie działo?- Zapytał. Jeśli nie stracił jeszcze swojej szansy na wybaczenie, to chciał posłuchać co działo się w życiu dziewczyny.
Isaac wyciągnął z kieszeni marynarki piersiówkę w której miał ognistą whisky. Podał ją Olivce.
- Może łykniesz sobie? Na zszargane nerwy?- Zaproponował uśmiechając się kącikiem ust. Sam będzie musiał się napić - łyka, albo najlepiej z sześć... - To prawie jak rozmowa w pubie po wielu latach rozłąki. Tyle że w środku niczego i pod gołym niebem. No i nie ma gdzie usiąść.- Zauważył.