16.06.2024, 00:02 ✶
Świecie Mulciberow - Charles i Basilius
Sophie była wdzięczna Charlesowi, że siedział przy niej i trzymał ją za rękę. Mogli się kłócić, podkładać sobie nogi czy nawet pluć do kanapek, ale jeśli jednemu działa się krzywda, to drugie było gotowe aby wesprzeć i obronić. Tak również było i w tym przypadku. Mimo że Sophie zaatakowała kuzyna, to ten najwyraźniej nie miał jej tego za złe. Pewnie dlatego, że nie trafiła. Ale gdyby trafiła, to wtedy ona siedziałaby obok i trzymała go za rękę, wzywając medyka. Mulciberówna bowiem z jednej strony chciała ukarać Charlesa, a z drugiej nie. Tak to już było.
Kiedy w końcu mogła się ruszyć, westchnęła głośno i usiadła. Przytuliła się do kuzyna, czując jak łzy spływają jej po policzkach.
- Czy z m-moim tatą wszystko dobrze?- Zaszlochała.-Cz-czy on żyje?- Upewniała się. Chwilowo była jeszcze w zbyt wielkim szoku, żeby wstać i spróbować odnaleźć rodzica. Miała nadzieję, że Charles powie jej prawdę.
Kiedy wrócił do nich Basilius, spojrzała na niego z wdzięcznością.
- Dz-dziekuje panu za pomoc. Czy może pan zobaczyć co z moim ta-tatą?- Poprosiła przez łzy, po czym wytarła twarz w rękaw kuzyna.- Ch-charlie, tylko nie mów tacie, że cię zaatakowałam, dobrze? Wymyśl coś...- Szepnęła jeszcze.
Sophie była wdzięczna Charlesowi, że siedział przy niej i trzymał ją za rękę. Mogli się kłócić, podkładać sobie nogi czy nawet pluć do kanapek, ale jeśli jednemu działa się krzywda, to drugie było gotowe aby wesprzeć i obronić. Tak również było i w tym przypadku. Mimo że Sophie zaatakowała kuzyna, to ten najwyraźniej nie miał jej tego za złe. Pewnie dlatego, że nie trafiła. Ale gdyby trafiła, to wtedy ona siedziałaby obok i trzymała go za rękę, wzywając medyka. Mulciberówna bowiem z jednej strony chciała ukarać Charlesa, a z drugiej nie. Tak to już było.
Kiedy w końcu mogła się ruszyć, westchnęła głośno i usiadła. Przytuliła się do kuzyna, czując jak łzy spływają jej po policzkach.
- Czy z m-moim tatą wszystko dobrze?- Zaszlochała.-Cz-czy on żyje?- Upewniała się. Chwilowo była jeszcze w zbyt wielkim szoku, żeby wstać i spróbować odnaleźć rodzica. Miała nadzieję, że Charles powie jej prawdę.
Kiedy wrócił do nich Basilius, spojrzała na niego z wdzięcznością.
- Dz-dziekuje panu za pomoc. Czy może pan zobaczyć co z moim ta-tatą?- Poprosiła przez łzy, po czym wytarła twarz w rękaw kuzyna.- Ch-charlie, tylko nie mów tacie, że cię zaatakowałam, dobrze? Wymyśl coś...- Szepnęła jeszcze.