16.06.2024, 11:31 ✶
Pod sceną
Trochę się nie spodziewał, że osoba, która trzy sekundy temu planowała ograbić go z oszczędności, przyłapana na gorącym uczynku, tak szybko przejdzie do flirtu, dlatego w pierwszej chwili jedyne co mógł zrobić to rozdziawić usta w szczerym zdumieniu.
Czy go zatkało? No może troszeczkę. Czy nie mógł nie podziwiać tak wielkiej odwagi i głupoty? No cóż, to też należało do jakiegoś rodzaju talentów.
Patrzył przez chwilę na niedoszłą złodziejkę, rozważając, co tak naprawdę powinien zrobić.
Ta profesjonalna i odpowiedzialna strona kazał mu jednak zgłosić niedoszłe wykroczenie.
Ta typowo Tomaszowa nie chciała psuć świątecznej atmosfery, sobie i cóż, dziewczynie. A jeśli spędzi z nią trochę czasu, to zawsze mógł mieć ją na oku i przypilnować, by więcej osób nie straciło dziś sakiewek, prawa?
Inni brygadziści pewnie nie podzielali by tego zdania. Był jednak dziś tutaj sam. Co samo w sobie było trochę smutne, a rozwiązanie przyszło do niego samo.
- Udajesz, co? Jeszcze powiesz, że specjalnie dałaś się złapać, by zdobyć adres gdzie wysyłać swoją sowę z romantycznymi liścikami? - zapytał, unosząc brwi w powątpiewaniu. Nie wierzył jej kompletnie, ale cóż, miała gadane.
Westchnął, puścił jej dłoń, wiedząc, że właśnie robi coś bardzo niewłaściwego, ale nie miał zamiaru dziś wypełniać protokołu z zatrzymania. Miał dość protokołów, nad którymi ostatnio właśnie głównie siedział.
- Niech zgadnę, cokolwiek do zjedzenia czy wypicia i tak ja zasponsoruje? - Uśmiechnął się, trochę nie dowierzając w to, co się działo. - I gdzie tu brak mojej straty? - kontynuował, słysząc w głowie karcący głos Erika, który zagłuszył ten rozbawiony Millie, która zapewne będzie chciała o tym usłyszeć.
A później go wyśmieje.