16.06.2024, 16:44 ✶
Nie była tak naprawdę wielką miłośniczką grzecznościowych spotkań, w których wszyscy musieli udawać że się lubią i uśmiechać, mimo iż uczyła się funkcjonować w podobnym środowisku niemal od urodzenia. A jednak czasem zdarzały się rozmowy na tyle podszyte intelektem, ostrym dowcipem i cenną informacją, mimo ukrycia ich za znienawidzonymi grzecznościowymi formułkami, że Annaleigh nie potrafiła się im oprzeć. Nie każdy potrafił je prowadzić.
Anthony nie był zwykłą personą. Wiedziała, że umiał poruszać się wśród towarzystwa tak, by zjednywać sobie ludzi, nawet takich jak Annie. Potrafił utrzymywać więź z rodziną zmarłej małżonki, zapewne nie tylko dlatego, że nadal myślał o nich jak o swojej rodzinie, a bardziej z pobudek czysto polityczno-socjalnych. I póki im to nie szkodziło, Annie patrzyła na to z pewnym zrozumieniem i szacunkiem. Sama zapewne postąpiłaby w podobny sposób. Zresztą, powiązania z Shafiqami i im służyły.
Jej powieki drgnęły gdy wspomniał o wojnie. Wiedziała, że nie każdy był jeszcze na tyle radykalny, by zrozumieć, o co walczyli. Choć rozumiała też jego niepokój. Nie było jednak konfliktu bez ofiar. Na stanowisku Anthonego również pewnie bardziej by ją martwiły stosunki międzynarodowe. Choć pewnie gdy reszta świata zrozumie o co walczą, nie będzie to już problemem.
- Przykro mi to słyszeć, choć mam nadzieję, że niedługo będziesz mógł spokojnie wyjechać gdziekolwiek twoja dusza zapragnie, bez martwienia się o los tutejszych spraw. - Szczególnie, gdy uda się wprowadzić właściwy ład. Mogliby przestać martwić się również mugolami, którzy przecież nieświadomie potrafili zamykać i niszczyć czarodziejskie artefakty. Prawdziwa zaraza ich świata.
Tych słów jednak nie wypowiedziała na głos, skupiając się na proponowanym przez Anthonego trunku.
Choć znała się na winie, matka o to zadbała, tak wiedza Shafiqa była zdecydowanie większa i zawsze ją trochę onieśmielała ale i fascynowała.
- Twoja troska o moje kubki smakowe jest niezwykle ujmująca. Chętnie spróbuję tego co dla mnie wybrałeś. - Uśmiechnęła się, sięgając po piękny kieliszek. Kolejny element kolekcji zapewne. Krzykliwy, ale zapewne taki był jego cel. Oznajmić światu, że jego właściciel nie jest nikim zwykłym.
Zamieszała burgundową zawartością kieliszka, po czym powąchała ją, starając się wyczuć nuty, o których wspominał gospodarz. Zdecydowanie wybijała się dla niej nuta kawy, pieprzu i może konfitury wiśniowej. Upiła łyk, czując niemal od razu, że Anthony jak zwykle jej nie zawiódł.
- I dlatego tobie nigdy nie odmówię lampki wina. Jak zwykle doskonałe - stwierdziła szczerze, zatrzymując spojrzenie na kieliszku. Nie oznaczało to jednak, że nie słuchała dalszych słów Shafiqa. Zmarszczyła brwi w skupieniu, jedną z rąk uderzając palcem o kolano.
Cóż, nie dziwiła się, że wzrosło na zapotrzebowanie na medykamenty, aktualnie na każdym Sabacie działo się coś, co sprawiało, że stawały się potrzebne, do tego nastroje wcale się nie polepszały, a ataki śmierciożerców może trochę zmiejszyła na intensywności, co nie zmieniało faktu, że działali. Wojna choć na razie była jedynie cichymi szumami na tafli jeziora w każdej chwili mogła przybrać na sile. Niektórzy na to liczyli, inni się tego bali. Annie oczekiwała. Nie wątpiła, że warto podjąć pewne środki przygotowywacze. Szczególnie, jeśli pierwsza mogła mieć dostęp do egzotycznych składników z Kambodży. I jeśli miała dostać w ręce dośc wrażliwe informacje.
Spojrzała na Anthonego, po czym wyjrzała przez okno.
- Rozsądne posunięcie, nasi dotychczasowi dostawcy zapewne nie zaczną interweniować, póki nie będziemy prowadzić wojny na pełną skalę, szczególnie, że ataki terroru wewnątrz naszych granic nic ich nie obchodzą - a może niedługo powinny zacząć, pomyślała. - Chętnie porozmawiam o tym z moją szanowną babcią. Najlepiej wie, jak ważne jest właściwe zaopatrzenie Munga, myślę więc, że zainteresuje ją twoja propozycja. Co do grupy badawczej, jeśli zechcesz możesz wysunąć prośbę właśnie do Św. Munga o stworzenie grupy na moim oddziale, do której z chęcią dołączę, lub, jeśli taka twoja wola, możesz też stworzyć zespół prywatnie, a i w tym przypadku wykazuję zainteresowanie by w nim pracować. Jestem ciekawa tego, co Kambodża może nam zaproponować poza standardowymi składnikami. Tak egzotyczne kraje kryją na swych terenach wytwory, które czasami mogą rozwiązać nasze problemy, z którymi teraz sobie nie radzimy. Myślę, że potrzebowałbyś w zespole kogoś kto specjalizuje się więc także w zielarstwie i składnikach odzwierzęcych. - Zmieniła lekko pozycję na krześle, znów wystukując palcem rytm, tym razem na kieliszku.
Nowe możliwości przeprowadzania badań bardzo ją interesowały. I lekko ekscytowały.
Anthony nie był zwykłą personą. Wiedziała, że umiał poruszać się wśród towarzystwa tak, by zjednywać sobie ludzi, nawet takich jak Annie. Potrafił utrzymywać więź z rodziną zmarłej małżonki, zapewne nie tylko dlatego, że nadal myślał o nich jak o swojej rodzinie, a bardziej z pobudek czysto polityczno-socjalnych. I póki im to nie szkodziło, Annie patrzyła na to z pewnym zrozumieniem i szacunkiem. Sama zapewne postąpiłaby w podobny sposób. Zresztą, powiązania z Shafiqami i im służyły.
Jej powieki drgnęły gdy wspomniał o wojnie. Wiedziała, że nie każdy był jeszcze na tyle radykalny, by zrozumieć, o co walczyli. Choć rozumiała też jego niepokój. Nie było jednak konfliktu bez ofiar. Na stanowisku Anthonego również pewnie bardziej by ją martwiły stosunki międzynarodowe. Choć pewnie gdy reszta świata zrozumie o co walczą, nie będzie to już problemem.
- Przykro mi to słyszeć, choć mam nadzieję, że niedługo będziesz mógł spokojnie wyjechać gdziekolwiek twoja dusza zapragnie, bez martwienia się o los tutejszych spraw. - Szczególnie, gdy uda się wprowadzić właściwy ład. Mogliby przestać martwić się również mugolami, którzy przecież nieświadomie potrafili zamykać i niszczyć czarodziejskie artefakty. Prawdziwa zaraza ich świata.
Tych słów jednak nie wypowiedziała na głos, skupiając się na proponowanym przez Anthonego trunku.
Choć znała się na winie, matka o to zadbała, tak wiedza Shafiqa była zdecydowanie większa i zawsze ją trochę onieśmielała ale i fascynowała.
- Twoja troska o moje kubki smakowe jest niezwykle ujmująca. Chętnie spróbuję tego co dla mnie wybrałeś. - Uśmiechnęła się, sięgając po piękny kieliszek. Kolejny element kolekcji zapewne. Krzykliwy, ale zapewne taki był jego cel. Oznajmić światu, że jego właściciel nie jest nikim zwykłym.
Zamieszała burgundową zawartością kieliszka, po czym powąchała ją, starając się wyczuć nuty, o których wspominał gospodarz. Zdecydowanie wybijała się dla niej nuta kawy, pieprzu i może konfitury wiśniowej. Upiła łyk, czując niemal od razu, że Anthony jak zwykle jej nie zawiódł.
- I dlatego tobie nigdy nie odmówię lampki wina. Jak zwykle doskonałe - stwierdziła szczerze, zatrzymując spojrzenie na kieliszku. Nie oznaczało to jednak, że nie słuchała dalszych słów Shafiqa. Zmarszczyła brwi w skupieniu, jedną z rąk uderzając palcem o kolano.
Cóż, nie dziwiła się, że wzrosło na zapotrzebowanie na medykamenty, aktualnie na każdym Sabacie działo się coś, co sprawiało, że stawały się potrzebne, do tego nastroje wcale się nie polepszały, a ataki śmierciożerców może trochę zmiejszyła na intensywności, co nie zmieniało faktu, że działali. Wojna choć na razie była jedynie cichymi szumami na tafli jeziora w każdej chwili mogła przybrać na sile. Niektórzy na to liczyli, inni się tego bali. Annie oczekiwała. Nie wątpiła, że warto podjąć pewne środki przygotowywacze. Szczególnie, jeśli pierwsza mogła mieć dostęp do egzotycznych składników z Kambodży. I jeśli miała dostać w ręce dośc wrażliwe informacje.
Spojrzała na Anthonego, po czym wyjrzała przez okno.
- Rozsądne posunięcie, nasi dotychczasowi dostawcy zapewne nie zaczną interweniować, póki nie będziemy prowadzić wojny na pełną skalę, szczególnie, że ataki terroru wewnątrz naszych granic nic ich nie obchodzą - a może niedługo powinny zacząć, pomyślała. - Chętnie porozmawiam o tym z moją szanowną babcią. Najlepiej wie, jak ważne jest właściwe zaopatrzenie Munga, myślę więc, że zainteresuje ją twoja propozycja. Co do grupy badawczej, jeśli zechcesz możesz wysunąć prośbę właśnie do Św. Munga o stworzenie grupy na moim oddziale, do której z chęcią dołączę, lub, jeśli taka twoja wola, możesz też stworzyć zespół prywatnie, a i w tym przypadku wykazuję zainteresowanie by w nim pracować. Jestem ciekawa tego, co Kambodża może nam zaproponować poza standardowymi składnikami. Tak egzotyczne kraje kryją na swych terenach wytwory, które czasami mogą rozwiązać nasze problemy, z którymi teraz sobie nie radzimy. Myślę, że potrzebowałbyś w zespole kogoś kto specjalizuje się więc także w zielarstwie i składnikach odzwierzęcych. - Zmieniła lekko pozycję na krześle, znów wystukując palcem rytm, tym razem na kieliszku.
Nowe możliwości przeprowadzania badań bardzo ją interesowały. I lekko ekscytowały.