Szanowny Astarothcie,
tak jak usłyszałeś ode mnie ostatnim razem, tak mogę również to napisać - nie bądź dla siebie tak surowy. Przyjmuję przeprosiny i wybaczam. Mogę sobie tylko wyobrażać, jak trudna jest sytuacja, w jakiej się znalazłeś, a to nadal tylko wyobrażenia. Rozumiem więc pewnie tylko małą część tego, jaki jest to koszmar, a mimo to uważam, że rozumiem też wystarczająco, żeby widzieć usprawiedliwienia, których Ty nie dostrzegasz.
Proszę, nie mówmy o długach. Ten świat byłby piękniejszym miejscem, gdyby częściej padały słowa "proszę" i "dziękuję" oraz gdyby ludzie mieli dla siebie wzajem więcej wyrozumiałości i empatii. Jeśli odczuwasz potrzebę wynagradzania czegokolwiek równie dobrze możesz ją przelać na pomoc osobom naprawdę potrzebującym. Ja nie odczuwam, żebyś był mi cokolwiek winien. A być może jesteśmy teraz na wyrównanym rachunku, skoro pierwsze spotkanie było takie niefortunne?
Do listu załączam kopię notatek, zgodnie z prośbą.