Stanley pokiwał głową z uznaniem, ponieważ zarówno jedna jak i druga miała rację. Musiałby skłamać, aby się z nimi niezgodzić, wszak ktoś, kto serwował coś takiego, był prawdziwym fachowcem.
Pomyśleć co by tutaj mogło się dziać, gdyby tylko więcej osób wiedziało o towarze "spod lady"? Zapewne wiele, ale tak mogli się rozkoszować trunkiem o którym widzieli tylko nieliczni.
W głowie Borgina zrodziła się jedna i krótka myśl - wysłać tu Sophie. Może nie dzisiaj i nie jutro, ale jakoś skombinować spotkanie pomiędzy Penny, a młodą Mulciberówną, ponieważ powinna podpatrzeć pewne techniki związane z wyrobem alkoholi i zaimplementować u siebie. Może nawet zacząć produkować coś podobnego? Wiadomo jednak, że pewnie nie wszystkie tajemnice - o ile jakiekolwiek - mogłyby zostać ujawnione, ale chociaż taki mały kursik dla niej? Kilka słów ze wsparciem? A i pewnie Robert byłby dumny, że robi coś więcej, niż szlaja po jakichś randkach w ciemno czy nie wiadomo gdzie indziej.
- Hmm... - powtórzył po Penny, jakby sam się nad tym zastanawiał. Jakby to ktoś trzeci im zaproponował po jeszcze jednym kieliszku, a nie on sam. Gdyby tak było, cóż - zgodziłby się bez wahania, a tak to musiał czekać na odpowiedź od rudowłosej, aby ta mogła przekazać kolejne polecenia dla Emily. Stanleyowi w końcu nie wypadało wylecieć z tekstem w stylu polewaj, nie pierdol.
- Jasne. Gwarantuję, że włos z głowy Ci nie spadnie - zapewnił. Za wielkimi czynami, szła wielka odpowiedzialność. Jeden kieliszek za dużo mógł spowodować wiele nieszczęścia, ale na brodę Merlina - dwa kieliszki nikogo jeszcze nie sprzątnęły z planszy! Penny również powinna była sobie dać z nimi radę.
Kiedy tylko wspomniała o tym, aby Emily im polała po jeszcze jednym, uśmiechnął się. Kolejna szansa, aby spróbować tej wspaniałości zachwalał w myślach, nie mogąc się już doczekać.
Nie musieli też jakoś szczególnie długo czekać. Krewna Weasley niby była przy nich jednym okiem i uchem, niby coś tam pomagała przy innych klientach, a mimo wszystko całkiem sprawnie ich obsłużyła. Nim zdążyli mrugnąć, mieli już alkohol.
Stanley kiwnął lekko głową, starając się uspokoić kuzynkę Penny. Miał wszystko pod kontrolą, a drugi kieliszek to był ostatni, który mieli tutaj spożyć w tej chwili.
- No to co, Penny - zwrócił się do swojej towarzyszki - Teraz Twoje zdrowie? - zapytał, unosząc kieliszek do góry, aby móc wznieść toast.
Nie potrzebował szczególnego zaproszenia, aby przechylić drugą dawkę gruszkówki. Na idealnie poukładane książki Roberta, idzie się uzależnić Z jednej strony rosła w nim chęć na jeszcze jedną porcję, a potem i jeszcze jedną... a z drugiej powinni byli przystopować, ponieważ istniało ryzyko, że to się może źle skończyć.
- Nie chce zło wróżyć, ani nic, ale... - zaczął mówić, spoglądając z utęsknieniem na pusty kieliszek - Jeżeli zostaniemy tutaj jeszcze dłużej, to moja silna wolna, może przestać istnieć i będę starał się Ciebie nakłonić na jeszcze jednego - stwierdził, śmiejąc się zaraz z tego wszystkiego. W końcu nie miał pojęcia, że tak się mogło skończyć wpadnięcie na Penny podczas Lammas. Musiał jednak jedno przyznać - póki co nie żałował!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972