Znajomości ze szkolnych lat czasami były prawdziwym utrapieniem. Laurent próbował ułożyć miejsce Leona w swoim życiu szkolnym i nie było to trudne, kiedy już dopasował to imię do twarzy, a twarz do nieszczęsnego spotkania w łazience i jeszcze bardziej nieszczęśliwego spotkania Marty Z perspektywy czasy - trochę wstyd. Dzieci rządziły się jednak własnymi prawami, chociaż też nie mógł wszystkiego zrzucać na karby młodego wieku... Leon wtedy był starszy. Co za utrapienie... Starał się teraz wyglądać zgoła inaczej niż przy tamtym spotkaniu i... to chyba nie było trudne. Paradoksalnie jednak - postawę przybrał bardzo podobną. Wyprostowany, dumny, tylko nie taki uparty, nie taki zacięty. Próbował nieco ukryć zmieszanie tym spotkaniem i to niekoniecznie nawet dlatego, że żadnego spotkania nie planował. Jego ojciec też niektórych spotkań nie planował, a jednak je odbywał, znajomości należało podtrzymywać... tylko czy na pewno wszystkie? Laurent potrafił dzielić znajomości na różne kategorie. Byli ci, którym poświęcałeś cały swój czas i ci, którym poświęcałeś malutki urywek, by tylko je utrzymać. Pomiędzy nimi było całkiem szerokie spektrum, ale większość miała swoje worki, by panował porządek, nad którym miał kontrolę. Chociaż pobieżną, bo przecież w kontaktach z ludźmi różne cuda i dziwy potrafiły się wydarzyć.
- Och? - Nie spodziewał się tego, że Leon przejdzie... tak po prostu do zapraszania go na piwo. Widzieli się w BARDZO specyficznej sytuacji i prędzej nastawiał się na jakieś... negatywy. Tylko w sumie - dlaczego? Pamiętał, jak słabo chłopak wyglądał tamtego dnia, jak krew poszła mu z nosa... Przez moment spoglądał na niego tak, jakby się bał, że to może się wydarzyć tu i teraz, ale to był tylko ułamek zawahania w zdziwieniu propozycją. Spojrzał na zegarek na nadgarstku. - Taaak... tak. - Powiedział pewniej. - Z przyjemnością. Jeśli tylko będziemy trzymali się z dala od łazienek. - Spróbował zażartować z sytuacji, żeby się przekonać, jakie mężczyzna przed nim ma do tego nastawienie i przy okazji potwierdzić, że pamięta, nie zapomniał. Miewał różne dziwne znajomości i ich początki, włącznie z tym, że spadła na niego Gryfonka z dachu. Ale ta z Leonem chyba biła wszystko na łeb. - Dobrze tym razem teraz spotkać się w miejscu oznaczonym piętnem kultury.