16.06.2024, 21:33 ✶
Charlie pokręcił głową i uśmiechnął się lekko do Sophie mimo zdenerwowania, jakie nim owładnęło. To nie był czas na wypominanie sobie błędów, ale też nie mogli przesadnie dramatyzować. Wolał nie myśleć, jak on sam zareagowałby, gdyby to jego ojciec stał się ofiarą głupich żartów. Sophie miała prawo być wściekła i nie mógł się mścić.
- Dziękuję. - Odezwał się do uzdrowiciela, który poskładał jego kuzynkę. - Sophie, twój tata wyzdrowieje, Leo już się nim zajmuje. Poleż tu jeszcze chwilę, dobrze? - Ścisnął jej dłoń nieco mocniej w przyjaznym geście. - Zaraz zobaczysz się z tatą. Nikomu nie powiem, co się stało. ...później mi porządnie przywalisz, zasłużyłem. - Dodał, nachylając się nad dziewczyną. Obietnica była ich sekretem.
Musiał jednak pozostawić kuzynkę w spokoju, bo ta musiała dojść do siebie, a jego czekały zadania. Poczuł serce w gardle, gdy tylko jego spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem cioci Lorien. Kobiety nie było tu chyba, gdy działo się to wszystko, więc widok ledwie dyszącego wuja musiał być dla niej szokiem! Wstyd, jaki na nowo kwitł w Charlesie, był nie do opisania! Rozczarowanie własną osobą sięgało zenitu, gdy szybko uciekł spojrzeniem w ziemię.
- Oczywiście, ciociu. Zaraz pójdę do Lyssy. - Obiecał Lorien, nawet jeśli ta cała Lyssa była niewiadomą. W rodzinie chyba był ktoś o takim nazwisku, ale jeśli Charlie kiedyś ją spotkał, musiało to być bardzo dawno temu. - Tylko pomogę Leonardowi.
Polecenie brata nie było trudne - stworzenie kubka wody było przecież dość łatwym zadaniem. Charlie nie potrzebował różdżki, więc rzucił zaklęcie, mając nadzieję, że kubek zimnej wody zmaterializuje się w jego rękach. Byleby tylko zdenerwowanie nie wpłynęło na jego magię!
- Dziękuję. - Odezwał się do uzdrowiciela, który poskładał jego kuzynkę. - Sophie, twój tata wyzdrowieje, Leo już się nim zajmuje. Poleż tu jeszcze chwilę, dobrze? - Ścisnął jej dłoń nieco mocniej w przyjaznym geście. - Zaraz zobaczysz się z tatą. Nikomu nie powiem, co się stało. ...później mi porządnie przywalisz, zasłużyłem. - Dodał, nachylając się nad dziewczyną. Obietnica była ich sekretem.
Musiał jednak pozostawić kuzynkę w spokoju, bo ta musiała dojść do siebie, a jego czekały zadania. Poczuł serce w gardle, gdy tylko jego spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem cioci Lorien. Kobiety nie było tu chyba, gdy działo się to wszystko, więc widok ledwie dyszącego wuja musiał być dla niej szokiem! Wstyd, jaki na nowo kwitł w Charlesie, był nie do opisania! Rozczarowanie własną osobą sięgało zenitu, gdy szybko uciekł spojrzeniem w ziemię.
- Oczywiście, ciociu. Zaraz pójdę do Lyssy. - Obiecał Lorien, nawet jeśli ta cała Lyssa była niewiadomą. W rodzinie chyba był ktoś o takim nazwisku, ale jeśli Charlie kiedyś ją spotkał, musiało to być bardzo dawno temu. - Tylko pomogę Leonardowi.
Polecenie brata nie było trudne - stworzenie kubka wody było przecież dość łatwym zadaniem. Charlie nie potrzebował różdżki, więc rzucił zaklęcie, mając nadzieję, że kubek zimnej wody zmaterializuje się w jego rękach. Byleby tylko zdenerwowanie nie wpłynęło na jego magię!
Rzut N 1d100 - 81
Sukces!
Sukces!