• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy

[05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy
Sneaky Lord
i am the architect
of my own destruction
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 170 centymetrów wzrostu. Jest normalnie zbudowany, chociaż odkąd jego siostra pracuje w Dziurawym Kotle, zyskał mały, piwny brzuszek. Nierówno obcięte, kręcone, ciemne włosy. Sporadycznie kilka blizn na twarzy. Ubiera się w ciemne kolory, najchętniej chodziłby tylko w czarnych koszulach i płaszczach. Poranione dłonie wskazują na to, że nie boi się fizycznej pracy.

William Fletcher
#2
16.06.2024, 22:40  ✶  
Nigdy nie miał nic do ludzi, którzy lubili dużo pracować, ale sam ograniczał się raczej do niezbędnego minimum. Jeśli musiał zostać po godzinach, robił to z bólem serca, nie ukrywając przy tym swojego niezadowolenia. Jasne, rodzina jest ważna, a że brat aktualnie był jego szefem, to głupio było pyskować. Na szczęście wymykanie się tylnymi drzwiami tego nie wymagało. Jasne, takie podejście kosztowało go trochę galeonów, ale i tak mu na tym nie zależało. Jakkolwiek by to miało nie zabrzmieć, nie robił tego dla pieniędzy, bo w końcu mógł je łatwo zarobić na inne sposoby. Po prostu lubił czasem posiedzieć nad świecidełkami i innymi pierdołami, które klienci do nich podrzucali. Wyszukiwanie klątw było nawet emocjonujące. Najchętniej jednak przesiadywał w pubach, delektując się alkoholem w towarzystwie każdego, kto akurat mu się nawinął. Lubił poznawać nowych ludzi i wsłuchiwać się w ich historie. Czasami zyskiwał w ten sposób przydatne kontakty, a jeśli trafił mu się jakiś zamulacz, pozbawiał go zawartości sakiewki. Po prostu zawsze potrafił wyciągnąć z sytuacji coś wartościowego.
W jaki sposób został kelnerem? W sumie to nie było w tym zbyt wiele logiki. Wpadła mu w ręce gazeta, w której znajdowało się odpowiednie ogłoszenie. Normalnie raczej by się nie zainteresował, ale to konkretne było nawet ciekawe. Chodziło bowiem o obsługiwanie wesela niejakiego Parseka Blacka. Absolutnie nie znał typa, ale wiedział, że jego rodzina jest czystokrwista i dziana. Billy wciąż pamiętał ten jeden pogrzeb Malfoyów, na które wkręcił się z pomocą mylnie wysłanego zaproszenia. Od groma żarcia, drogiego wina i srebrnej zastawy stołowej. Całkiem nieźle się wtedy obłowił. Jeśli tak wyglądały stypy, tutaj musiało być jeszcze lepiej.
Zazwyczaj planowanie nie było jego mocną stroną, ale tym razem poszło zaskakująco gładko. Chyba dlatego, że niewiele dało się schrzanić. Zgłosił się pod wskazany adres, podał fałszywe dane, odbył niezbędne szkolenie i cyk, gotowe. Jedynym minusem był garniak, w który musiał się wcisnąć. Był strasznie sztywny i niewygodny, nieprzyjemnie krępując ruchy. Przez jakiś czas próbował to jakoś poluzować, ale ostatecznie dał sobie spokój. W końcu nie po to tutaj przyszedł.
Początek wesela przebiegł mu dość spokojnie. Donosił żarcie i alkohol, spełniał jakieś prywatne zamówienia — innymi słowy kurewsko się nudził. Im dłużej tutaj siedział, tym bardziej przekonywał się do tego, że bogacze nie mieli co robić z pieniędzmi. Nie, żeby mu to przeszkadzało, w końcu miał zamiar z tego skorzystać.
Jak szło zbieranie łupów? Średnio. Przez większość czasu łaził między kuchnią i holem, ale po kilku godzinach zrobiło się nieco luźniej. Skorzystał z tego, pozbawiając kilku pijanych gości ich soczyście grubych mieszków. Z nadwiązką wynagradzało mu to fakt, że faktycznie musiał pracować. Nie mógł powstrzymać uśmiechu, czując schowane pod pazuchą galeony. Był tym wszystkim tak zaaferowany, że nawet nie zauważył, kiedy ktoś do niego podszedł.
W pierwszej chwili wziął ją po prostu za kolejną naprutą pannę, która chce domówić szampana i krewetek, ale całkiem pozytywnie się zaskoczył. — Oczywiście, szanowna pani. Czy mogę zrobić coś więcej? — odparł gładko, robiąc przy tym wyjątkowo głupią minę. — Może potrzebuje pani zaczerpnąć nieco świeżego powietrza? Ogród to idealne miejsce na zebranie myśli — dodał jeszcze, mając nadzieję, że kobieta to pociągnie i się stąd zmyją. W teorii powinno go zmartwić, że został rozpoznany, ale w tej chwili zbyt mocno skupiał się na bezczelnym obczajaniu jej figury. Całkiem nieźle wyglądała w tej kiecce.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (3114), William Fletcher (3774)




Wiadomości w tym wątku
[05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 12.06.2024, 12:27
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez William Fletcher - 16.06.2024, 22:40
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.06.2024, 23:02
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez William Fletcher - 22.06.2024, 01:14
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.06.2024, 22:59
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez William Fletcher - 30.06.2024, 21:35
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.07.2024, 13:40
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez William Fletcher - 11.07.2024, 02:27
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.07.2024, 22:18
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez William Fletcher - 22.07.2024, 23:42
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.08.2024, 12:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa