• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 9 Dalej »
[30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus

[30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#9
28.06.2024, 21:21  ✶  
Po prostu sobą. Nie było bardziej oczywistego wyjścia, niż być po prostu sobą. Nie było niczego łatwiejszego od bycia sobą. A jednak sprawiało mu to pewne trudności - być sobą, to znaczy kim? Kim był Perseus Black? Niekiedy łapał się na tym, że patrzył w lustro i nie poznawał człowieka odbijającego się w jego tafli. Człowieka! Jakże wielkim przerostem formy nad treścią było mówienie o sobie per człowiek, kiedy było się zaledwie zlepkiem wspomnień, roztrzaskanych, niepasujących do siebie, trzymających się tylko na cienkim bandażu gwałtownych afektów. Być sobą - spełniającym oczekiwania synem, wspierającym bratem, idealnym mężem i wzorowym ojcem? Takim, jakim chciał być postrzeganym przez świat; poważnym, dystyngowanym mężczyzną, spełniającym się w zawodzie budzącym zaufanie społeczne? Być sobą - rozedrganą emocjonalnie istotą, która wciąż szukała swego miejsca? Kruchym, przerażonym człowiekiem, którego przerastała konfrontacja z rzeczywistością, a więc zamykał się w marzeniach i niespełnionych scenariuszach? Ekscentrykiem, który nie pasował do żadnego środowiska? Którym Perseusem był? Chyba żadnym. I jednocześnie obojgiem.
Laurent się z nim nie zgadzał i było to... być może nie nowe doświadczenie, ale całkiem odświeżające. Zmuszało go do refleksji, odnalezienia w sobie odpowiednich argumentów, a nawet do zrewidowania swoich poglądów. Starcie dwóch różnych przekonań było znacznie ciekawsze niż grzeczne przytakiwanie sobie. I choć Perseus miał skłonność do spolegliwości, tak nie zamierzał odpuszczać swojemu rozmówcy; przynajmniej nie teraz.
— Sądzę, że akurat Vincent jest tego świadom; w końcu odebrał sobie życie z własnej ręki. Podobno kiedy umierał, jego ostatnimi słowami było smutek nigdy nie przeminie — odrzekł w zadumie, jakby pochylał się nad sylwetką dobrego przyjaciela (lub pacjenta, bowiem nie miał wątpliwości co do kiepskiego stanu ducha artysty), a nie niedocenionego malarza, który odszedł kilkadziesiąt lat wcześniej — Nie wiem, jak jest w Limbo. Mam tak wiele pytań, a jednocześnie boję się, że mógłbym się rozczarować. Z drugiej strony, czy nie lepiej rozczarować się teraz, niż po fakcie? — na przykład w dniu, w którym zaplanował swoją śmierć. Nie znał jego daty i nie potrafił przewidzieć, czy będzie to za pięć miesięcy, czy dwadzieścia pięć lat, ale wiedział już, że będzie to dzień, w którym nie będzie w stanie poruszać się samodzielnie. Nie pozwoli się przykuć do wózka. Nie stanie się ciężarem, pełnymi zmęczenia westchnieniami i tematem skrzętnie pomijanym w czasie rodzinnych kolacji.
Może i dla Laurenta był słonecznikiem, lecz to on był prawdziwym słońcem. Och, jakże dobrze było oderwać myśli od przygnębiających rzeczy!
— Lubię czerń... i błękit — taki jak twoje oczy, pomyślał, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak niebezpieczne są twoje oczy, jak silne uczucia budzi we mnie jedno twoje spojrzenie — Lubię jesień, a zwłaszcza mgliste jesienne poranki na wrzosowiskach w Dolinie Godryka. Dobre wino. Mugoli. Ludzi, właściwie. Sztukę. Czarną kawę i czarne słodycze. Postęp. Poezję. Piękno i groteskę. Książki. Osobliwe zwierzęta. Pana, panie Prewett.
Stało się; zrzucił mu na głowę cegłę w postaci swojego wyznania. Nie pozwolił jednak Laurentowi na zbyt długie zastanawianie się nad jego słowami - chyba ze strachu przed tym, co mógłby usłyszeć w odpowiedzi - dlatego ponownie zaczął zasypywać go informacjami. I tak, jak robił to jego towarzysz, przeplatał te najbardziej istotne z tymi mniejszej wagi, choć w przypadku Perseusa - każde słowo Laurenta było ważne. Każde zachowywał głęboko w swojej pamięci, bo przecież interesował go w każdym aspekcie tego słowa.
— Nie lubię niewygodnych garniturów. Zbyt głośnych miejsc. Zbyt cichych miejsc. Śmierciożerców. Bezsennych nocy. Mojej choroby. Śmierci. Londynu. Zimna. Samotności — i siebie, chciał dodać, ale zabrakło mu odwagi na tak brzemienne w skutkach wyznanie; zbyt wiele kosztowało go przyznanie się do choroby (zabawne, że Laurent był drugą osobą, której mówił o niej otwarcie), dlatego zabrakło mu sił na więcej prawdy  — Nienawiści. Upartości. Agresji. Zła.
A przecież sam nie był dobrym człowiekiem; sam bowiem splamił swe ręce najcięższym z grzechów, kiedy jego dłonie zacisnęły się na szyi człowieka, który zaledwie chwilę wcześniej próbował uczynić to samo, po szamotaninie, która przewróciła meble, zrzucała z nich przedmioty i była najstraszniejszą z walk, jakie stoczył w życiu. Ale czy samoobrona go usprawiedliwiała? Chciałby, żeby tak było. Być może Wizengamot skłoniłby się ku takiemu wnioskowi, ale cóż z tego, skoro sam wybaczyć sobie nie potrafił?
Minęli słoneczniki z Arles i zatrzymali się przed obrazem przedstawiającym pole pszenicy i wrony. Uśmiechnął się smutno. To było jedno z ostatnich dzieł Mistrza.
— Mugolskie obrazy, w przeciwieństwie do magicznych, pozostają nieruchome, a mimo to nie mogę wyzbyć się wrażenia, jakby rzucały na mnie jakiś urok. Niemalże czuję w powietrzu zapach lata, słyszę nadlatujące wrony, a chłodny wiatr rozwiewa moje włosy - idzie burza, a ja nie szukam schronienia. 


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4006), Perseus Black (4100)




Wiadomości w tym wątku
[30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 13.06.2024, 22:24
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 14.06.2024, 00:03
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 14.06.2024, 01:49
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 14.06.2024, 02:22
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 15.06.2024, 02:07
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 15.06.2024, 19:09
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 16.06.2024, 01:54
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 16.06.2024, 17:55
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 28.06.2024, 21:21
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 03.07.2024, 16:00
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 09.09.2024, 22:03
RE: [30.07.72, ranek] Art is to console those who are broken by life | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 13.09.2024, 17:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa