16.06.2024, 22:48 ✶
Matka jest zawsze z nami, pomyślał Sebastian, wznosząc nieme modły do swej bogini. Oczywiście, miał świadomość, że ta bywała w ostatnim czacie nadzwyczaj kapryśna - jak to natura miała w zwyczaju - jednak czuł, że natura była po ich stronie. Ruiny kościoła zalało ostre światło, znacznie poprawiając widoczność terenu, który... najwidoczniej był skazany na doświadczenie kolejnej walki między żywymi i martwymi.
— Ohohoho, może pan wiedzieć, że to nie jest nawet połowa, panie Steward — wycedził Sebastian, bardziej z chęci prostego wyrzucenia z siebie podpalonych przez dzisiejszy dzień irytacji niźli dopieczenia Aurorowi.
Nawet nie wiedział, czemu to powiedział. Oczywiście, miał pełne prawo krytykować lekkomyślność krawężników Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów; na tym etapie to było jak prawo nadane przez boga. Wszyscy arcykapłanu w historii kowenu Whitecroft rozgrzeszyliby go za to. W końcu, jaki to był grzech? Dbał o bezpieczeństwo innych, ale najwyraźniej zasada ''rób, a potem myśl'' za mocno weszła w krew tym...
— O nienienienienieninie! — Wycelował ostrzegawczo w trupa, któremu udało się wyswobodzić z magicznych węzów. — Nawet nie waż się do mnie podchodzić! Na Matkę i wszystkie świętości, zaklinam cię...
Sebastian zaczął się wycofywać. Krok za krokiem coraz bardziej oddalał się od nieumarłego, jednak (niestety) miał świadomość tego, że gdyby oponent po prostu nagle rzucił się ku niemu, mógłby bardzo go pochwycić w swoje ręce lub samym ciężarem ciała przygwoździć do ziemi. Egzorcysta skupił się na wpatrującej się w niego postaci, modląc się w duchu, aby wyczuć odpowiedni moment, gdy uda mu się umknąć w bok i uniknąć nieprzyjemnego spotkania.
— Ohohoho, może pan wiedzieć, że to nie jest nawet połowa, panie Steward — wycedził Sebastian, bardziej z chęci prostego wyrzucenia z siebie podpalonych przez dzisiejszy dzień irytacji niźli dopieczenia Aurorowi.
Nawet nie wiedział, czemu to powiedział. Oczywiście, miał pełne prawo krytykować lekkomyślność krawężników Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów; na tym etapie to było jak prawo nadane przez boga. Wszyscy arcykapłanu w historii kowenu Whitecroft rozgrzeszyliby go za to. W końcu, jaki to był grzech? Dbał o bezpieczeństwo innych, ale najwyraźniej zasada ''rób, a potem myśl'' za mocno weszła w krew tym...
— O nienienienienieninie! — Wycelował ostrzegawczo w trupa, któremu udało się wyswobodzić z magicznych węzów. — Nawet nie waż się do mnie podchodzić! Na Matkę i wszystkie świętości, zaklinam cię...
Sebastian zaczął się wycofywać. Krok za krokiem coraz bardziej oddalał się od nieumarłego, jednak (niestety) miał świadomość tego, że gdyby oponent po prostu nagle rzucił się ku niemu, mógłby bardzo go pochwycić w swoje ręce lub samym ciężarem ciała przygwoździć do ziemi. Egzorcysta skupił się na wpatrującej się w niego postaci, modląc się w duchu, aby wyczuć odpowiedni moment, gdy uda mu się umknąć w bok i uniknąć nieprzyjemnego spotkania.
(Aktywność Fizyczna): Uniknięcie ataku nieumarłego x2
Rzut Z 1d100 - 81
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 32
Akcja nieudana
Akcja nieudana