16.06.2024, 23:57 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2024, 00:18 przez Erik Longbottom.)
Południowe stragany - Biżuteria Viorici -> Scena
Kończę zakupy u Viorici. Żegnam się skinieniem głowy z Cedriciem, a potem kontynuuję rozmowę z Anthonym i lądujemy pod sceną.
Kończę zakupy u Viorici. Żegnam się skinieniem głowy z Cedriciem, a potem kontynuuję rozmowę z Anthonym i lądujemy pod sceną.
— Prosty pracownik Brygady Uderzeniowej? — powtórzył za nim powoli, pochylając się minimalnie ku Anthony'emu. — Jak na tak wysokiego rangą pracownika Ministerstwa Magii masz baardzo niskie mniemanie o służbach z sąsiedniego departamentu. Niezbyt eleganckie podejście, nie sądzisz? Aż strach pytać, co masz do powiedzenia o pewnych tajemniczych osobnikach z bardzo tajemniczego departamentu.
Uśmiechnął się gorzko. Chociaż noszenie nazwiska Longbottom było poniekąd synonimem skromności (XDDD), tak nawet Erik miał na tyle wymagające ego, że wymagało ono połechtania od czasu do czasu. Przez ostatnie afery i dramatyczny spadek nastroju, który zaczął się od niesławnej popijawy w towarzystwie Nory i Morfeusza zdecydowanie nie był w najlepszym stanie.
Może to właśnie podczas kiermaszu tak chętnie sięgał po kieliszek? Chęć znalezienia słodkiej błogości w kolejnych kroplach alkoholu... Nęciła, a napitki tylko zwiększały chęć do bycia ''najlepszym'' i ''najwspanialszym''. A słowa Anthony'ego zadziałały na niego prowokująco: odwzajemnił się więc pięknym za nadobne, racząc go zaczepliwymi komentarzami. Czy się to na nim zemści? Cóż, jak to się mówi, kto mieczem wojuje ten od miecza ginie, a więc kto wie, może ostatnia godzina Erika miała niedługo wybić?
— To niech będzie ten wilk — poinformował, a gdy dopełnili wszelkich formalności i opłat, pożegnał się z Vioricą, kiwając jeszcze na pożegnanie Cedricowi. Na koniec odwrócił się jeszcze w stronę Menodory. — Zobaczymy się jeszcze wieczorem w Warowni, co? Porównamy fanty!
Odetchnął ciężko, rozglądając się po okolicy. Chaos, który towarzyszył awanturze przy jednym ze stanowisk Mulciberów, zdążył nieco przycichnąć. I bardzo dobrze, pomyślał przelotnie, ciesząc się, że udało mu się ulotnić, zanim fallusowymi świeczkami zainteresowała się większa ilość osób.
— Jeszcze tam nie byłem — przyznał Erik, marszcząc czoło na wzmiankę o pelerynie niewidce.
Z góry założył, że była to jakaś podróbka niźli oryginalny artefakt owiany historiami krążacymi pośród czarodziejów i czarownic. Fałszywki czy raczej ''standardowe'' egzemplarze zazwyczaj miały ograniczony czas użytkowania. Na szczęście nie musiał wygłosić towarzyszowi całego monologu na temat tego, że padł ofiarą oszustwa, bo zaraz potwierdziły się jego słowa. Skinął głową, ściskając mocniej torbę, gdy zaczęli kroczyć w stronę sceny.
— Przede wszystkim zastanawiam się, jak źle incydent w Stonehenge wpłynął na eee kręgi kulturowe, skoro obecność kowenu została zredukowana do jednego małego stoiska — odparł, czerwieniąc się minimalnie, gdy jego wzrok ponownie spoczął na tancerzu. Przybyli na scenę niedługo po tym, jak panna Figg z niej zeszła. — Ale jest całkiem... wysportowany. Jak na cyrkowca.
Wzruszył sztywno ramionami. Nie przypominał sobie, aby miał jak do tej pory spotkać się z cyrkowcem. Dużo lepiej kojarzył dwie pracownice przybytku Bellów, które oprowadziły go po obozie podczas porannej interwencji w sprawie nocnych skarg o zakłócanie porządku.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞