17.06.2024, 12:49 ✶
Już podjarana wychodziła po drugi obraz, kiedy ta głupia pizda postanowiła uciec, a w Mildred się zagotowało i podbiegła do ramy by potrząsnąć ją energicznie jakby to cokolwiek miało zmienić. Kilka serpentyn przyczepiło jej się do włosów.
– Nosz kurwa jebana mać chciałam Cię spalić pieprzona wywłoko, co to za kurwa zwyczaje, że mi świadkowie uciekają ja pierdole, gdzieś jest jeszcze jeden obraz wszystkie te pieprzone ruszające się obrazki wypierdole do stawu i będą się rozpuszczać dziady latami! Albo zaleje Was rozpuszczalnikami i będę się śmiać patrząc jak...– opanowała się, bo przecież nie była sama w pomieszczeniu. – Nie lubię jak rodzeństwo nie trzyma się razem ok? – żachnęła się w kierunku facetów, choć pewnie nikt nie pytał. Cisnęła ramą niedbale o podłogę tam gdzie leżała. Boginy tak. Pierdolone obrazy nie.
– Była taka krypna babka, która nie chciała mówić kiedy Ci Juliusowie odjebywali swoje akcje to prawda. Ja w ogóle z jej opowieści wywnioskowałam, że to było hen ze sto lat temu ale Morfina wspominał, że pamięta najstarszą z tych duper od siebie ze szkoły, a umówmy się no aż tak stary to on nie jest co nie? – spojrzała na zamkniętą pułapkę. Czy oni w zakonie mieli w ogóle jakiegokolwiek egzorcyste?
– Dobra trzeba przegadać to z resztą i zlokalizować tą Lydię Oswin. Byłaby beka, jakby się okazało, że to nasza kumpela, którą chciałam karmić ciasteczkami, nie sądzisz skarbie? – puściła oczko do Thomasa Hardwicka, swojego udawanego na kilka minut narzeczonego, po czym po chwili przemyślenia, wzięła jednak portret ze sobą. – Zbiorę wszystkie ruszające się portrety w bibliotece, a wieczorem będziemy smażyć kiełbaski. Czy to brzmi jak dobry plan?
– Nosz kurwa jebana mać chciałam Cię spalić pieprzona wywłoko, co to za kurwa zwyczaje, że mi świadkowie uciekają ja pierdole, gdzieś jest jeszcze jeden obraz wszystkie te pieprzone ruszające się obrazki wypierdole do stawu i będą się rozpuszczać dziady latami! Albo zaleje Was rozpuszczalnikami i będę się śmiać patrząc jak...– opanowała się, bo przecież nie była sama w pomieszczeniu. – Nie lubię jak rodzeństwo nie trzyma się razem ok? – żachnęła się w kierunku facetów, choć pewnie nikt nie pytał. Cisnęła ramą niedbale o podłogę tam gdzie leżała. Boginy tak. Pierdolone obrazy nie.
– Była taka krypna babka, która nie chciała mówić kiedy Ci Juliusowie odjebywali swoje akcje to prawda. Ja w ogóle z jej opowieści wywnioskowałam, że to było hen ze sto lat temu ale Morfina wspominał, że pamięta najstarszą z tych duper od siebie ze szkoły, a umówmy się no aż tak stary to on nie jest co nie? – spojrzała na zamkniętą pułapkę. Czy oni w zakonie mieli w ogóle jakiegokolwiek egzorcyste?
– Dobra trzeba przegadać to z resztą i zlokalizować tą Lydię Oswin. Byłaby beka, jakby się okazało, że to nasza kumpela, którą chciałam karmić ciasteczkami, nie sądzisz skarbie? – puściła oczko do Thomasa Hardwicka, swojego udawanego na kilka minut narzeczonego, po czym po chwili przemyślenia, wzięła jednak portret ze sobą. – Zbiorę wszystkie ruszające się portrety w bibliotece, a wieczorem będziemy smażyć kiełbaski. Czy to brzmi jak dobry plan?