• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية.

[lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#9
17.06.2024, 20:25  ✶  

Uśmiechnęła się pod nosem, słysząc pełne zmartwienia i świętego oburzenia słowa Erika.

– Nigdy w życiu nie wypuszczę stąd Anthony’ego chorego, Eriku – on też w nią wątpił? Niedoczekanie! Ale to był błąd nowicjusza… Mogła przymknąć na to oko. – Mam wykształcenie medyczne – dodała i uśmiechnęła się miło. – A ty nawet o tym nie myśl, słyszysz? Podróż statkiem byłaby zbyt ryzykowna, a poza tym kategoryczne nie – Guinevere była raczej spolegliwą osobą, dopasowującą się do innych, nie miała problemu z wykonywaniem poleceń czy rozkazów… Ale były takie dziedziny… życia… w których to ona mówiła ludziom, co mają robić i wtedy nie znosiła sprzeciwu. Za sprzeciw można było dostać nawet jakąś karę, ale rzecz jasna nikomu realnej krzywdy by nie wyrządziła: wręcz przeciwnie.

– A to przebiegła żmijka – odpowiedziała Erikowi ubawiona. Ubawiona głównie jego odpowiedzią, a później z miną zadowolonego kota zwróciła twarz w kierunku Anthony’ego i zrobiła taką wielce mówiącą minę pod tytułem „słabo manipulujesz, wszyscy cię przyłapują”. Znali się, wiedziała o tym… Jej słowa, pytania właściwie, były zaczepką rzuconą w kierunku Shafiqa, wędką zarzuconą do wody, ale na haczyk złowił się Erik, a nie starszy z mężczyzn. Cały czas zastanawiała się nad ich relacją… Ale to nie mogło wynikać jedynie z pracy, nie. I była pewna, że Shafiq też wie, że ona się zastanawia. Że widzi te trybiki działające w jej głowie, kota na kołowrotku, biegającego w pogoni za myszką, rozpędzającego tę karuzelę, wielką maszynę zwaną jej niezwykłym mózgiem. – No wiesz, Anthony? Egipt to nie spacerek po Pokątnej w środku lata – to było delikatniutkie skarcenie, bo była pewna, ze zostało to zrobione przez Antony’ego baardzo celowo.

– Cieszę się twoim szczęściem, Tony – odparła niemalże zamaszyście, uśmiechając się do niego z czułością, a odmowę Erika przyjęła z delikatnym ukłonem i skinieniem głowy: jego wybór. Nie zamierzała nikogo do niczego namawiać, nie znaczyło nie i zawsze bardzo szanowała granice, jakie ludzie stawiali, zwłaszcza wobec tak delikatnej sztuki, jaką było wróżbiarstwo. Nie zrozumiała oczywiście ani słowa z tego co Anthony powiedział w  innym języku, wywróciła oczami i wstała, przygładzając swoje ubranie.

***

Nie, nie dała się naciągnąć i nawet wykłócała się z taksówkarzem jak rasowa przekupa, szybko mówiąc po arabsku, niewiele robiąc sobie z tego, że nie podobał mu się jej ubiór – ten jednak nie odsłaniał brońcie bogowie ramion, czy dekoltu, sukienkę miała długą, kończyła się prawie nad kostkami; zrobiona w połowie na modłę czarodziejską, w połowie na mugolską, a chodziło głównie o to, by była przewiewna, co pozwalało przyjemniej znosić panujące w Kairze nieznośne upały, tak doskwierające Erikowi. Prawdę mówiąc, Ginewra nie sądziła, że Anthony da się namówić na tak prędką wizytę w muzeum, ale to była tylko chwila dyskomfortu, a w końcu wysadził ich w odpowiednim miejscu i Gin bardzo uważnie patrzyła, czy nie próbował Shafiqa okantować. Bo ten, choć potrafił się tak gładko porozumiewać językiem, to jednak… cóż… To ona była tutaj wychowana, pewne niuanse było jej zauważyć dużo prościej, tym bardziej, ze przez lata szkoły i później przyjaźniła się z kimś, kto miał bardzo… śliską rękę i zwinął przechodniom niejeden portfel. Poprowadziła ich do wejścia.

– Doktor Alim Kafourem – przedstawiła znajomego swoim towarzyszom, a ich również zaraz przedstawiła Alimowi, potwierdzając przypuszczenia mężczyzny, co do tożsamości jednego z nich. – Alim jest kustoszem, zajmuje się między innymi naszą nieszczęsną wystawą i jakże tajemniczą ekspozycją – dodała, żeby wszystko było dla wszystkich jasne, kto jest kim i dlaczego. Akurat Ginny pochodziła z całkowicie magicznej rodziny, więc u niej wpływy muzułmańskie były żadne, sama wyznaczała starożytną egipską religię, która tak gładko przeniknęła nawet i poza Egipt w pewnych elementach do świata czarodziejów, była rzecz jasna zaznajomiona z kultem Matki, ale choć wierzyła w Horusa, Izydę i tak dalej – to jako historyczka i archeolożka miał też na to różne swoje teorie. Przeszli więc do środka, bokiem wymijając turystów, gdzie Alim przedstawił się swoim pełnym tytułem, a nie tylko wielkim astronomicznym skrótem, który Ginny poczyniła na potrzebę tego spotkania, a gdy wyciągnął do nich po europejsku dłoń, to aż wyciągnęła swoją ostrzegawczo, by w razie czego zatrzymać Anthonego bądź Erika, jeśliby zapomnieli się tak jak on. Sam przecież mówił – medycy zakazali dotykania zdrowych osób, a Ginny też była medykiem.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2798), Bard Beedle (1293), Erik Longbottom (2244), Guinevere McGonagall (2945)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 21.05.2024, 21:56
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 25.05.2024, 09:50
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 27.05.2024, 02:52
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 27.05.2024, 15:02
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 12.06.2024, 18:48
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 28.06.2024, 13:45
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 01.09.2024, 14:59
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 05.06.2024, 21:39
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 11.06.2024, 00:02
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 13.06.2024, 10:02
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 17.06.2024, 20:25
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 21.06.2024, 18:44
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 25.06.2024, 11:14
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 23.08.2024, 20:57
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 06.07.2024, 11:26
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 16.07.2024, 12:12
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 18.09.2024, 20:25
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 24.10.2024, 00:46
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 06.11.2024, 08:34
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 26.03.2025, 14:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa