17.06.2024, 21:11 ✶
Jeżeli Nicholas myślał, że delikatny uśmiech rozwieje zaskoczenie Rodolphusa, to musiał się przeliczyć, bo mężczyzna wyglądał na jeszcze bardziej zdezorientowanego, niż był przed chwilą. Wciąż próbował go rozgryźć. Poznać od każdej strony, zapamiętywać jego reakcje, kalkulować jego zachowanie i katalogować wszystko po kolei. Układał zdobyte informacje na półkach w swojej pamięci, by mógł w każdej chwili po nie sięgnąć. Lecz gdy już myślał, że miał wszystko, czego potrzebował, to Travers znowu go czymś zaskakiwał. Wbrew pozorom to nie było irytujące - raczej intrygujące.
- Oczywiście że nie - odpowiedział, rozluźniając się lekko. Nicholas był ostatnią osobą, którą by o to podejrzewał. Co prawda sądził, że gdyby Mulciber o coś poprosił, Nick zrobiłby to bez wahania - nawet jeśli wiązałoby się to z działaniem na szkodę organizacji. On zresztą był w podobnej sytuacji. - Młodość często oznacza impulsywność, a czasem: głupotę.
Dodał jeszcze, lekko wzruszając ramionami. Sam to przeżył, sam był młody - cały czas był młody. Reagował impulsywnie i głupio na niektóre sprawy, zdawał sobie z tego sprawę. I chociaż z reguły był spokojny i zdystansowany, to przecież zdarzało mu się robić głupie rzeczy. I pewnie jeszcze nie raz zdarzy.
Gdy Nicholas stanął przy oknie, odłożył książkę na stolik. Coś mu jednak w tym ułożeniu nie pasowało, bo po ułamku sekundy zdecydował się ją przesunąć. Dopiero wtedy wrócił do poprzedniej pozycji, swobodnie opierając się o oparcie kanapy. Przesunął wzrokiem po pomieszczeniu, aż w końcu zawędrował nim do stojącego przy oknie Nicholasa.
- Jeżeli chodzi ci po głowie kolejna przejażdżka konna, to odradzam - rzucił od niechcenia, zanim zdążył się ugryźć w język. Zdarzało mu się zapominać, że Nick nie do końca rozumie żarty. W jego opinii było z tym już znacznie lepiej, przez co sam zaczął opuszczać gardę i zdarzało mu się rzucać ironicznymi uwagami, tak jak teraz. Co nie zmieniało faktu, że mimo iż Nicholas wyglądał znacznie lepiej, to jakoś nie potrafił wyrzucić z głowy widoku, gdy leżał na ziemi.
- Oczywiście że nie - odpowiedział, rozluźniając się lekko. Nicholas był ostatnią osobą, którą by o to podejrzewał. Co prawda sądził, że gdyby Mulciber o coś poprosił, Nick zrobiłby to bez wahania - nawet jeśli wiązałoby się to z działaniem na szkodę organizacji. On zresztą był w podobnej sytuacji. - Młodość często oznacza impulsywność, a czasem: głupotę.
Dodał jeszcze, lekko wzruszając ramionami. Sam to przeżył, sam był młody - cały czas był młody. Reagował impulsywnie i głupio na niektóre sprawy, zdawał sobie z tego sprawę. I chociaż z reguły był spokojny i zdystansowany, to przecież zdarzało mu się robić głupie rzeczy. I pewnie jeszcze nie raz zdarzy.
Gdy Nicholas stanął przy oknie, odłożył książkę na stolik. Coś mu jednak w tym ułożeniu nie pasowało, bo po ułamku sekundy zdecydował się ją przesunąć. Dopiero wtedy wrócił do poprzedniej pozycji, swobodnie opierając się o oparcie kanapy. Przesunął wzrokiem po pomieszczeniu, aż w końcu zawędrował nim do stojącego przy oknie Nicholasa.
- Jeżeli chodzi ci po głowie kolejna przejażdżka konna, to odradzam - rzucił od niechcenia, zanim zdążył się ugryźć w język. Zdarzało mu się zapominać, że Nick nie do końca rozumie żarty. W jego opinii było z tym już znacznie lepiej, przez co sam zaczął opuszczać gardę i zdarzało mu się rzucać ironicznymi uwagami, tak jak teraz. Co nie zmieniało faktu, że mimo iż Nicholas wyglądał znacznie lepiej, to jakoś nie potrafił wyrzucić z głowy widoku, gdy leżał na ziemi.