05.01.2023, 17:36 ✶
Świeże powietrze nie było może tym czego aktualnie potrzebował jednak nie narzekał. Przez to wszystko zapomniał, że nie był ekstrawertykiem i niekoniecznie dobrze czuł się w tłumie, hałasie i zbyt dużej ilości bodźców. Nie miał pewności czy dobrze rozumie co Fergus mu opowiada, nie był pewien czy prawidłowo odbiera jego słowa bo co chwila jego uwaga była rozpraszana. Cieszył się jednak, że wyszli. Mimo, że nastał młody wieczór to wciąż na niebie świeciło słońce, dopiero szykujące się powoli do zachodu. Nie znał tej uliczki więc nie spodziewał się zastać tu elementów mugolskich. Tylko Layla opowiadała mu o tym świecie i choć słuchał to niewiele zapamiętywał, jakby jego mózg bronił się przed poznaniem niemagicznych. Z tego powodu był zdezorientowany bo pamiętał jej ostrzeżenia, że nie można się przy nich wychylać. Wiedział, że nie mógł używać magii ani się teleportować lecz sam fakt ograniczania się w ich towarzystwie wpędzał go w silny ból głowy. Teraz było całkiem spokojnie, nie został wyrzucony na głęboką wodę, tzn w sam środek zatłoczonego mugolskiego miasta. To tylko słup z nieruchomą reklamą. Przejeżdżająca para z psem jawiła się za to bardzo podejrzliwie - co, jeśli to mugole?! Co robić? Zwabiony głosem Fergusa utkwił w nim niepewne spojrzenie wołające "jak się zachować?! co mugole robią w uliczkach?" Przełknął głośno gulę w gardle.
Nie był pocieszony pomysłem schowania różdżki ale nie oponował, rozpraszany ciężarem jego ręki. Dyskretnie, korzystając z osłony ich sylwetek, z nawiązką ścisnął jego dłoń. Jego ręka była chłodna w dotyku, ze stresu.
- Oj, nie wygłupiaj się. Nic mi nie jest, to tylko nieruchoma reklama. - uniósł się dumą, zapewniając, że absolutnie go nie stresuje zbliżanie się do niemagicznej części Londynu.
- Czego potrzebujesz od mugoli?- niechętnie cofnął dłoń, chowając ją do kieszeni kurtki. No momentalnie był już spięty. Popatrzył na wytarty czasem plakat.
- Dosyć blady i niewyraźny ten twój David.- dźgnął plakat palcem ale nijak żadna barwa się nie poruszyła co było dla niego niebywale dziwne.
- Mugole mają płyty winylowe? Fajnie. - wiedzę posiadał szczątkową. - Chętnie posłucham jeśli kiedyś mnie do siebie zaprosisz. - tu się lekko uśmiechnął gdyby nie pies mijających ich mugoli. Zaszczekał w ich stronę i próbował się wyrwać co wywołało u Castiela gwałtowne zamilknięcie. Odchrząknął dopiero kiedy odjechali.
- Jasne, wszystko w porządku.- to była nieudolna próba skłamania.
- Raz w życiu Layla zabrała mnie do mugoli. Zgubiłem się i zostałem wzięty za podejrzanego. Jakiś ich obrońca w sklepie zdawał mi dużo pytań. Nie mam zbyt szalonych doświadczeń z mugolami. - streścił krótko wizytę w galerii handlowej gdzie nagle został sam i nie wiedział co robić żeby nie wzbudzać podejrzeń, przez co jeszcze bardziej wzbudzał podejrzenia i był pilnowany przez zwykłego ochroniarza. Zapiął kurtkę aż po samą szyję i zawiesił wzrok na twarzy Fergusa, rejestrując jej przyjemną bliskość.
- Rozmawiaj wciąż ze mną zanim zdam sobie sprawę, że jesteśmy względnie sam na sam.- poprosił grzecznie, uczciwie, kulturalnie a w kieszeni pocierał palcami różdżkę, jakby upewniając się, że nikt z mugoli mu jej nie zabierze uznawszy ją za śmieć.
Nie był pocieszony pomysłem schowania różdżki ale nie oponował, rozpraszany ciężarem jego ręki. Dyskretnie, korzystając z osłony ich sylwetek, z nawiązką ścisnął jego dłoń. Jego ręka była chłodna w dotyku, ze stresu.
- Oj, nie wygłupiaj się. Nic mi nie jest, to tylko nieruchoma reklama. - uniósł się dumą, zapewniając, że absolutnie go nie stresuje zbliżanie się do niemagicznej części Londynu.
- Czego potrzebujesz od mugoli?- niechętnie cofnął dłoń, chowając ją do kieszeni kurtki. No momentalnie był już spięty. Popatrzył na wytarty czasem plakat.
- Dosyć blady i niewyraźny ten twój David.- dźgnął plakat palcem ale nijak żadna barwa się nie poruszyła co było dla niego niebywale dziwne.
- Mugole mają płyty winylowe? Fajnie. - wiedzę posiadał szczątkową. - Chętnie posłucham jeśli kiedyś mnie do siebie zaprosisz. - tu się lekko uśmiechnął gdyby nie pies mijających ich mugoli. Zaszczekał w ich stronę i próbował się wyrwać co wywołało u Castiela gwałtowne zamilknięcie. Odchrząknął dopiero kiedy odjechali.
- Jasne, wszystko w porządku.- to była nieudolna próba skłamania.
- Raz w życiu Layla zabrała mnie do mugoli. Zgubiłem się i zostałem wzięty za podejrzanego. Jakiś ich obrońca w sklepie zdawał mi dużo pytań. Nie mam zbyt szalonych doświadczeń z mugolami. - streścił krótko wizytę w galerii handlowej gdzie nagle został sam i nie wiedział co robić żeby nie wzbudzać podejrzeń, przez co jeszcze bardziej wzbudzał podejrzenia i był pilnowany przez zwykłego ochroniarza. Zapiął kurtkę aż po samą szyję i zawiesił wzrok na twarzy Fergusa, rejestrując jej przyjemną bliskość.
- Rozmawiaj wciąż ze mną zanim zdam sobie sprawę, że jesteśmy względnie sam na sam.- poprosił grzecznie, uczciwie, kulturalnie a w kieszeni pocierał palcami różdżkę, jakby upewniając się, że nikt z mugoli mu jej nie zabierze uznawszy ją za śmieć.