18.06.2024, 23:39 ✶
– Rytuał został już odprawiony – mruknął Basilius na pytanie Millie, idąc pochylony niskim tunelem, który wcześniej pominęli z Isaaciem. – Gdy byliśmy dzisiaj w Carlise było już po nim, ale nie sądziłem... Hm, myślałem, że to jedynie tradycja, nie sądziłem, że spalenie jedynie kukły wystarczy, by go wzmocnić. Zakładałem, że ktoś tu regularnie składa w ofierze ludzi. – Na Matkę, to był mimo wszystko naprawdę porządny i przydatny czarnomagiczny rytuał. Szkoda tylko, że no... Był czarnomagiczny i wymagał ofiary z człowie, bo ciężko było mu zaprzeczyć mógłby się przydać na przykład do zabezpieczenia Świętego Munga. Niestety mordowanie ludzi to było dla niego za dużo, nawet w ramach zapłaty za bezpieczeństwo. – Pytanie tylko, czy przez jego wypaczenie ochrona w ogóle działa. A jeśli działa, to czy nie traktuje nas jako intruzów. Nie jesteśmy w końcu stąd.
O natrętnym selkie nawet nie chciał teraz myśleć, uznając, że lepiej było przyjąć taktykę jeden problem na raz, a problemów już i tak było więcej, niż jeden. Po pierwsze dalej siedzieli pod ziemią, po drugie Bagshot znowu tracił siły, po trzecie gdzieś mogły czaić się żywe trupy, gotowe zabić ich do współki z korzeniami, po czwarte dalej nie wiedział co z ich przyjaciółmi na powierzchni. Po piąte Millie właśnie zaczęła słyszeć głosy. Na całe szczęście szybko się okazało, że nie tylko ona, a on sam po chwili również rozpoznał głos ciastowego maniaka Morpheusa Longbottoma. Sam Basilius jednak nie krzyczał, a gdy Millie rzuciła na nich tarczę, zerknął porozumiewawczo na Penny i wraz z czarownicą spróbował utworzyć przejście na drugą stronę korytarza.
Rzut na transmutację (N)
O natrętnym selkie nawet nie chciał teraz myśleć, uznając, że lepiej było przyjąć taktykę jeden problem na raz, a problemów już i tak było więcej, niż jeden. Po pierwsze dalej siedzieli pod ziemią, po drugie Bagshot znowu tracił siły, po trzecie gdzieś mogły czaić się żywe trupy, gotowe zabić ich do współki z korzeniami, po czwarte dalej nie wiedział co z ich przyjaciółmi na powierzchni. Po piąte Millie właśnie zaczęła słyszeć głosy. Na całe szczęście szybko się okazało, że nie tylko ona, a on sam po chwili również rozpoznał głos ciastowego maniaka Morpheusa Longbottoma. Sam Basilius jednak nie krzyczał, a gdy Millie rzuciła na nich tarczę, zerknął porozumiewawczo na Penny i wraz z czarownicą spróbował utworzyć przejście na drugą stronę korytarza.
Rzut na transmutację (N)
Rzut N 1d100 - 35
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 66
Sukces!
Sukces!