18.06.2024, 23:50 ✶
Na bladej twarzy Perseusa odmalowało się zdziwienie, które po chwili przerodziło się w ulgę. Czerń okalająca sylwetkę Laurenta zniknęła; nie zdołał dostrzec koloru, jaki ją zastąpił, ale nic nie było w stanie zmącić radości, jaką zaczął odczuwać, gdy zdał sobie sprawę, że nic mu już nie zagraża; przecież kochał go podczas tych ciepłych dni w Windermere. Również w zachowaniu Prewetta zaszła pewna zmiana; ucieszyło go, że nie było ono spowodowane żadnym nieświadomie uczynionym mu afrontem, a z drugiej strony poczuł strach pełzający mu po plecach. Czy to oznaczało, że ktoś lub coś manipulowało ich emocjami? Czy w takim razie jego uczucia względem selkie były prawdziwe? Nie, na pewno musiały być - nigdy nie czuł czegoś tak intensywnego.
— Już dobrze, Laurencie — odpowiedział tym charakterystycznym dla siebie łagodnym, uspokajającym tonem, jakby zwracał się do rannego stworzenia; w pewnym sensie czy tak właśnie nie było? — Porozmawiamy o tym później.
Jeśli będziemy mieli jeszcze ku temu okazję, pomyślał z goryczą. Planował dziś wrócić do Londynu, do Vespery; tymczasem wylądował w samym środku konfliktu pomiędzy trytonami. Pod wodą, nie umiejąc pływając. Nie odpowiedział nic na stwierdzenie Laertesa (częściowo zawstydzony, jakby został przyłapany na czymś niegodziwym), ale zaczął zastanawiać się nad jego słowami. Jeśli ta czerń nie była aurą trucizny, to...
...wracali do punktu wyjścia, czyli do czynników, które doprowadziły Perseusa do łez jeszcze na łodzi. Jeśli był to kolor emocji, to był w nich dosłownie cały zanurzony i nic nie mógł na to poradzić. Świadomość własnej bezsilności była z kolei nieco przytłaczająca.
Płynął za wszystkimi powoli, ostatni, jeśli zdecydowali się na zostawienie go w tyle. Zbyt skupiony na swoich ruchach i na tym, aby się przemieszczać pod wodą, nie zwracał szczególnej uwagi na otoczenie. Dlatego też, kiedy dotarli do grzybowej konstrukcji, miał wrażenie, jakby wyrosła przed nim nagle, co potęgowało zachwyt, ale też zdumienie i przerażenie.
Czy to właśnie tam czeka go śmierć?
Ale to nie on był w niebezpieczeństwie; oto ranna kobieta wyłoniła się ze środka budowli. Krew, mnóstwo krwi; widział jej już dość tego dnia.
— Nie posuwałbym się do tak drastycznych środków — pokręcił głową, zwracając się do towarzyszącego im trytona — Ona potrzebuje pomocy, nie przemocy.
Rzucam na percepcję i rozglądam się dookoła
— Już dobrze, Laurencie — odpowiedział tym charakterystycznym dla siebie łagodnym, uspokajającym tonem, jakby zwracał się do rannego stworzenia; w pewnym sensie czy tak właśnie nie było? — Porozmawiamy o tym później.
Jeśli będziemy mieli jeszcze ku temu okazję, pomyślał z goryczą. Planował dziś wrócić do Londynu, do Vespery; tymczasem wylądował w samym środku konfliktu pomiędzy trytonami. Pod wodą, nie umiejąc pływając. Nie odpowiedział nic na stwierdzenie Laertesa (częściowo zawstydzony, jakby został przyłapany na czymś niegodziwym), ale zaczął zastanawiać się nad jego słowami. Jeśli ta czerń nie była aurą trucizny, to...
...wracali do punktu wyjścia, czyli do czynników, które doprowadziły Perseusa do łez jeszcze na łodzi. Jeśli był to kolor emocji, to był w nich dosłownie cały zanurzony i nic nie mógł na to poradzić. Świadomość własnej bezsilności była z kolei nieco przytłaczająca.
Płynął za wszystkimi powoli, ostatni, jeśli zdecydowali się na zostawienie go w tyle. Zbyt skupiony na swoich ruchach i na tym, aby się przemieszczać pod wodą, nie zwracał szczególnej uwagi na otoczenie. Dlatego też, kiedy dotarli do grzybowej konstrukcji, miał wrażenie, jakby wyrosła przed nim nagle, co potęgowało zachwyt, ale też zdumienie i przerażenie.
Czy to właśnie tam czeka go śmierć?
Ale to nie on był w niebezpieczeństwie; oto ranna kobieta wyłoniła się ze środka budowli. Krew, mnóstwo krwi; widział jej już dość tego dnia.
— Nie posuwałbym się do tak drastycznych środków — pokręcił głową, zwracając się do towarzyszącego im trytona — Ona potrzebuje pomocy, nie przemocy.
Rzucam na percepcję i rozglądam się dookoła
Rzut PO 1d100 - 44
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 96
Sukces!
Sukces!
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory