19.06.2024, 00:55 ✶
- Ale jest w GŁĘBINIE? Tak by sugerowała nazwa - oburzyła się nagle, wyraźnie zła na niego, że tutaj próbuje podważać jej szczere chęci i troski. Nie wróżyła źle, a zwyczajnie chciała być zapobiegawcza i uchronić go przed ewentualnym pójściem na dno. Bo skoro on o tym nie myślał, to ktoś przecież musiał. Naburmuszyła się nieco, ale ostatecznie wyglądała, jakby nie chciała ciągnąć tego tematu. Zarzekała by się, że jeszcze zobaczy, a potem przybiegnie do niej z płaczem, ale nie chciała w sumie zapeszać. Nawet na te myśli zastukała trzy razy w biurko.
Z wyraźnym zadowoleniem złożyła starannie otrzymaną ulotkę na cztery i schowała do kieszeni sukienki, niby największy skarb, jaki dzisiejszego dnia otrzymała. Chomikowała co tylko mogła, a takie rękodzieło to musiała po prostu włożyć do jakiegoś Staszkowego albumu, żeby się nie zapodziało. Uśmiechnęła się do Francisa wesoło, kiedy ten wszedł z kawami, również mu dziękując. To był dopiero dobry człowiek, nie dość że znosił Borgina, to jeszcze obsługiwał klientelę prywatną i pospolitą.
- Drakula - powiedziała, dolewając sobie pełno mleka do kawy. - To był taki sławny wampir. Ale chodziło mi ogólnie o Sauriela właśnie. Ale jak to ma to być dla niego prezent to będę milczeć jak grób - mrugnęła do niego, tym razem dosypując sobie parę łyżeczek cukru.
- Czy zaleje Głębinę - mruknęła pod nosem, a potem na raz wydoiła te całą kawę, co im ją przed chwilą przyniósł Francis. Nawet się nie skrzywiła, z zadowoleniem oblizując wargi, kiedy skończyła, a potem spojrzała do kubka. - Hmm... - zastanowiła się, co też takiego może widzieć w układających się na dnie fusach, ale nie wyglądało to źle. - Ogólnie to nie wygląda, jakby coś takiego mogło się zdarzyć. Możesz tak przez chwilę myśleć, może się wydawać że coś tej Głębinie zagrozi, ale będzie to zwyczajne nieporozumienie.
Z wyraźnym zadowoleniem złożyła starannie otrzymaną ulotkę na cztery i schowała do kieszeni sukienki, niby największy skarb, jaki dzisiejszego dnia otrzymała. Chomikowała co tylko mogła, a takie rękodzieło to musiała po prostu włożyć do jakiegoś Staszkowego albumu, żeby się nie zapodziało. Uśmiechnęła się do Francisa wesoło, kiedy ten wszedł z kawami, również mu dziękując. To był dopiero dobry człowiek, nie dość że znosił Borgina, to jeszcze obsługiwał klientelę prywatną i pospolitą.
- Drakula - powiedziała, dolewając sobie pełno mleka do kawy. - To był taki sławny wampir. Ale chodziło mi ogólnie o Sauriela właśnie. Ale jak to ma to być dla niego prezent to będę milczeć jak grób - mrugnęła do niego, tym razem dosypując sobie parę łyżeczek cukru.
- Czy zaleje Głębinę - mruknęła pod nosem, a potem na raz wydoiła te całą kawę, co im ją przed chwilą przyniósł Francis. Nawet się nie skrzywiła, z zadowoleniem oblizując wargi, kiedy skończyła, a potem spojrzała do kubka. - Hmm... - zastanowiła się, co też takiego może widzieć w układających się na dnie fusach, ale nie wyglądało to źle. - Ogólnie to nie wygląda, jakby coś takiego mogło się zdarzyć. Możesz tak przez chwilę myśleć, może się wydawać że coś tej Głębinie zagrozi, ale będzie to zwyczajne nieporozumienie.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror