Słowa mężczyzny utwierdziły ją w tym, że dzisiaj raczej już tutaj za bardzo nie popracuje. Czterdzieści pięć minut nie brzmiało szczególnie kolorowo, to była chwila, podczas której pewnie zdołałaby przetłumaczyć kawałek dokumentu, tak czy siak będzie musiała to dokończyć w domu. Westchnęła jedynie nieco rozczarowana.
- Jeśli za czterdzieści pięć minut ma się tutaj pojawić kilka osób, to chyba wyciszenie nie ma sensu, nie zdążę tego zrobić, dziękuję jednak za chęci. - Rzuciła chyba nieco za późno, bo Isaac zdążył już machnąć różdżką i rzucić zaklęcie.
- Musi się pan więc denerwować, skoro to pierwsza taka integracja? - Zapytała jeszcze, bo wyglądał, jakby się tym przejmował. Może błędnie zakładała? Próbowała wybadać grunt. Dobrze było mieć poprawne relacje z innymi współpracownikami.
- W czasach młodości? Nie wygląda pan na kogoś, kto młodość ma za sobą. - Może był od niej nieco starszy, zdecydowanie jednak zabawnie brzmiały te słowa z jego ust, jakby był jakimś dziadkiem, który opowiadał o dalekiej przeszłości. Spowodowało to nawet, że na jej twarzy pojawił się niewielki uśmiech.
- Rita. - Rzuciła jeszcze, nadal stojąc w progu. Zapewne wiedział kim jest, miała świadomość, że całe biuro plotkowało na temat jej znajomości z szefami, nie dało się tego uniknąć, ale to było lepsze, niż udawanie, że nie zna Anthony'ego, czy Jonathana.
- Ciekawe nastawienie, organizować spotkanie i zakładać, że nikt na nie nie przyjdzie. Przydałoby ci się nieco więcej wiary. - Najwyraźniej nie zamierzała wracać już do pracy, bo weszła w głąb pomieszczenia. Uniosła głowę w stronę sufitu, który zmienił wygląd, całkiem niezła sztuczka. - Masz szczęście, jestem bardzo głodna, więc pewnie tutaj zostanę, masz więc jednego pewniaka, to by oznaczało, że integracja się odbędzie. - Chyba dwie osoby obecne będzie można uznać za jakiś sukces?