Scena, pod sceną
Występ cyrku Fantasmagoria dobiegł końca i ku wyraźnemu zadowoleniu prowadzącego, nie doszło do żadnych problemów technicznych. Wszyscy odegrali swoje role i opuścili scenę, a wolontariusze już po chwili mogli zacząć ściągać zrujnowaną od ognia scenografię. W tym czasie prowadzący zajął odrobinę zmieszany tłum (nikt bowiem nie spodziewał się tak nagłego zniknięcia tancerza) bardzo, ale to bardzo nudną opowieścią o trójce chochlików, które wdarły się do sadu i napsociły Abbottom. Wszystko to okazało się być naprawdę nużącą reklamą jabłkowego piwa, które czarujące hostessy zaczęły rozdawać wśród tłumu, zgrabnie unikając przy tym dzieci.
- Widzicie, nie opowiedziałem tego wszystkiego bez powodu - wśród zebranych dało się usłyszeć pomruki niezadowolenia, bo brzmiało to jak wstęp do kolejnej porcji absolutnej nudy, ale pan prowadzący odchrząknął i odebrał od jednej z hostess kosz pełen owoców, który uniósł do góry - sponsorem kolejnej z nagród jest bowiem Dziurawy Kocioł wraz z sadem rodziny Abbott, którzy zaoferowali ochotnikom niebylejakie Ale! - Wyciągnął spomiędzy kiści winogron niepozorną buteleczkę. - Oto napój z owocu złotej jabłoni. - Legendarne drzewo rodziło owoce, od których spróbowania człowiek przestawał się starzeć (a podobno i młodniał), niewątpliwie wywar z niego również posiadał jakieś magiczne właściwości. I co, to tyle? - Żart nadesłany - zapowiedział nagle, rujnując ciszę, jaka zapadła wokół. Schował butelkę pomiędzy winogrona, następnie wyciągnął z kieszeni maleńką karteczkę, przy okazji cudem unikając zetknięcia z wielkim kołem, które wypadło z rąk jednego z wolontariuszy. Tarcza strzelnicza na szczęście się nie uszkodziła. - Dlaczego teściowa jest jak zaklęcie nawigacyjne? Bo zawsze mówi, gdzie masz iść, ale nigdy nie jesteś pewien, czy to dobry kierunek. - Z głośników rozległ się ten sam, nagrany wcześniej aplauz i śmiech „widowni”, ale prowadzący sam już w siebie nie wierzył. Poza tym fałszywe klaskanie zostało zagłuszone przez... Co to w ogóle był za instrument? Nawet nie próbował zgadywać, czym był ten dziwaczny gwizdek myśliwego. Na podeście zaczęli bowiem pojawiać się pierwsi członkowie ugrupowania Artemis, gotowi do odegrania jakiejś pieśni, nim ich wspaniała Geraldine będzie gotowa do konkursu łuczniczego.
- Ugrupowanie łowieckie Artemis zaprasza chętnych do udziału w konkursie strzelniczym. Tak jak poprzednio, poprosimy o zgłoszenia poprzez podniesienie ręki.
Dalsze posty dotyczące występu będą wysyłane z konta Geraldine.