20.06.2024, 01:42 ✶
Coraz mniej mu się to wszystko podobało. W coś ty się wpakował, Tony?, zachodził w głowę Erik, raz przyspieszając kroku, a raz go zwalniając, nie mogąc się zdecydować, czy bardziej zależy mu na tym, aby jak najszybciej zmniejszyć dystans dzielący go od obcych czy raczej pozostać niewykrytym. Na samym początku założył, że jego towarzysz po prostu się teleportował.
Nie miał racji. Chwilę temu sądził, że to była jakaś gra ze strony pracowników teatrów - element przedstawienia. Miał wrażenie, że rzeczywistość powoli wyprowadzała go i z tego błędu. Ale skoro żadna z tych opcji nie była tą słuszną, to... Co tutaj się właściwie wyprawiało? Jak ci się coś stało, to cię zabije, pomyślał rozgorączkowany, zaciskając mocniej palce na różdżce. Och, jak się cieszył, że w międzyczasie zdołał zerwać rytuał łączący go z Norą i Elliotem. Przecież to był wręcz doskonały materiał na kolejny spór.
A w tym przypadku nie miał żadnej dobrej wymówki. Te rzeczy po prostu się działy. Nie miał nad tym żadnej kontroli. W końcu, kto by przewidział, że podczas zwykłej wizyty w teatrze dojdzie do czyjegoś zniknięcia w jakiejś kanciapie służącej za garderobę aktorów? Erik pokręcił głową i nagle zamarł, gdy dotarły do niego odgłosy otwieranej bramy. Próbował wsłuchać się w odgłosy z naprzeciwka, jednak ewentualne głosy zdawały się ginąć w szumie echa i krwi dudniącej w uszach Erika.
Oczywiście, nie zamierzał tego tak zostawić: musiał iść dalej. Najpierw zadbał o to, aby mieć jakiekolwiek źródło światła, a potem - licząc, że będzie to miało jakieś znaczenie - wycelował różdżką w swoje buty. Może była to ostrożność wyniesiona z biur Brygady Uderzeniowej, ale przecież taka drobna przewaga mogła mu tylko pomóc, prawda? W zależności od efektów zaklęcia Erik zaczął poruszać się pewniej i szybciej lub, jeśli zaklęcie nie zadziałało, utrzymał powolny chód, dbając o to, aby zachowywać się jak najciszej.
Nie miał racji. Chwilę temu sądził, że to była jakaś gra ze strony pracowników teatrów - element przedstawienia. Miał wrażenie, że rzeczywistość powoli wyprowadzała go i z tego błędu. Ale skoro żadna z tych opcji nie była tą słuszną, to... Co tutaj się właściwie wyprawiało? Jak ci się coś stało, to cię zabije, pomyślał rozgorączkowany, zaciskając mocniej palce na różdżce. Och, jak się cieszył, że w międzyczasie zdołał zerwać rytuał łączący go z Norą i Elliotem. Przecież to był wręcz doskonały materiał na kolejny spór.
A w tym przypadku nie miał żadnej dobrej wymówki. Te rzeczy po prostu się działy. Nie miał nad tym żadnej kontroli. W końcu, kto by przewidział, że podczas zwykłej wizyty w teatrze dojdzie do czyjegoś zniknięcia w jakiejś kanciapie służącej za garderobę aktorów? Erik pokręcił głową i nagle zamarł, gdy dotarły do niego odgłosy otwieranej bramy. Próbował wsłuchać się w odgłosy z naprzeciwka, jednak ewentualne głosy zdawały się ginąć w szumie echa i krwi dudniącej w uszach Erika.
Oczywiście, nie zamierzał tego tak zostawić: musiał iść dalej. Najpierw zadbał o to, aby mieć jakiekolwiek źródło światła, a potem - licząc, że będzie to miało jakieś znaczenie - wycelował różdżką w swoje buty. Może była to ostrożność wyniesiona z biur Brygady Uderzeniowej, ale przecież taka drobna przewaga mogła mu tylko pomóc, prawda? W zależności od efektów zaklęcia Erik zaczął poruszać się pewniej i szybciej lub, jeśli zaklęcie nie zadziałało, utrzymał powolny chód, dbając o to, aby zachowywać się jak najciszej.
(Transmutacja) Zaczarowanie podeszew butów, żeby nie wydawały odgłosów/kroki były bardziej ciche x2
Rzut N 1d100 - 12
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 60
Sukces!
Sukces!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞