20.06.2024, 02:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.06.2024, 02:31 przez Thomas Figg.)
Im bardziej poznawali historię Księżycowego Stawu tym większe miał wrażenie, jakby brali udział w jakiejś historii wyjętej prosto z książki - ciąg przyczynowo-skutkowy wyglądał jakby ktoś pieczołowicie układał domina, aby wprawić je w ruch popychając niczym narzeczoną Bastiana ze schodów. Stłumił ziewnięcie zasłaniając dłonią usta - wszystko to było szyte grubymi nićmi.
W miasteczku nie dowiedzieli się zbyt wiele, a wręcz nic. Przysłuchiwał się wymianie zdań między Menodorą i Erikiem i podrapał się po brodzie.
- A co jeśli użyła do tego eliksiru, zamiast czarów? - zastanowił się na głos. - Mogłaby uzyskać ten efekt tak samo szybko dla wszystkich gdyby tylko zatruła ujęcie wody w miasteczku - jeśli chciała aby całe miasteczko było skutecznie pod jej wpływem i nikt nie rozpowiadał o niej to jednak Lydia musiała się postarać o dość szybkie załatwienie tej sprawy. Tak szeroko zakrojona zemsta wymagała przemyślanego działania, a zaklinanie każdego mieszkańca po kolei było dość ryzykowne, nawet jeśli robiła to z ukrycia.
- A co z tymi śladami? Jeżeli ktoś kręci się wokół Stawu... - wskazał na dość widoczne ślady prowadzące do domu. Łudził się, że to może ślady jednej z osób, które znalazły się w innej grupie, jednak przeczucie podpowiadało mu, że nie będą mieli aż tyle szczęścia.
- Nie, z tego co pamiętam rano, nie wspominała nic o tym budynku, chyba nawet nie wiedziała o nim - cóż, ostatnie to było jedynie założenie Thomasa, bo nie siedział w głowie siostry Erika. Westchnął i wyciągnął różdżkę - pomny tego co spotkało ich w posiadłości wolał być przygotowany od samego początku.. - Uporajmy się z tym szybko - mruknął jeszcze mając nadzieję, że nie pchają się wprost w pułapkę Lydia zastawionej na wścibskich poszukiwaczy prawdy.
W miasteczku nie dowiedzieli się zbyt wiele, a wręcz nic. Przysłuchiwał się wymianie zdań między Menodorą i Erikiem i podrapał się po brodzie.
- A co jeśli użyła do tego eliksiru, zamiast czarów? - zastanowił się na głos. - Mogłaby uzyskać ten efekt tak samo szybko dla wszystkich gdyby tylko zatruła ujęcie wody w miasteczku - jeśli chciała aby całe miasteczko było skutecznie pod jej wpływem i nikt nie rozpowiadał o niej to jednak Lydia musiała się postarać o dość szybkie załatwienie tej sprawy. Tak szeroko zakrojona zemsta wymagała przemyślanego działania, a zaklinanie każdego mieszkańca po kolei było dość ryzykowne, nawet jeśli robiła to z ukrycia.
- A co z tymi śladami? Jeżeli ktoś kręci się wokół Stawu... - wskazał na dość widoczne ślady prowadzące do domu. Łudził się, że to może ślady jednej z osób, które znalazły się w innej grupie, jednak przeczucie podpowiadało mu, że nie będą mieli aż tyle szczęścia.
- Nie, z tego co pamiętam rano, nie wspominała nic o tym budynku, chyba nawet nie wiedziała o nim - cóż, ostatnie to było jedynie założenie Thomasa, bo nie siedział w głowie siostry Erika. Westchnął i wyciągnął różdżkę - pomny tego co spotkało ich w posiadłości wolał być przygotowany od samego początku.. - Uporajmy się z tym szybko - mruknął jeszcze mając nadzieję, że nie pchają się wprost w pułapkę Lydia zastawionej na wścibskich poszukiwaczy prawdy.