• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony

[01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#2
20.06.2024, 11:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.06.2024, 16:41 przez Anthony Shafiq.)  
To miała być tylko godzina, właściwie wyszły trzy kwadranse, bo jeszcze przed wspólną herbatą Anthony musiał załatwić kilka spraw związanych ze stoiskiem. Trzy kwadranse, trochę niezręczne, choć nie mógłby powiedzieć, że nieprzyjemne. Trzy kwadranse, to więcej niż dali sobie kiedykolwiek - publicznie w Anglii, bez wymówki wspólnej misji, bez wymówki charytatywnej imprezy, bez osób trzecich, będących jak gruby filtr nałożony na rozmowę, która mogłaby się toczyć tylko we dwoje. Trzy kwadranse, bo tak, bo chcieli się spotkać i porozmawiać. Czuł ciężar w karku każdej minuty, którą razem spędzili przy kawiarnianym stoliku, był wtedy napięty jak struna brzmiąca alikwotami przy każdym emocjonalnym drgnieniu towarzysza, skrzywieniu, milczeniu które trwało pół sekundy za długo.

Mieli spotkać się dopiero w drugiej połowie sierpnia, a rozmawiali jak para starych przyjaciół przez trzy kwadranse przed Lammas.

Czy mógłby się winić za to, że chciał więcej? Doskonale wiedział, że tak właśnie będzie, że kiedy przekroczy ten punkt wyznaczany granicą ich ojczyzny, nie będzie już umiał tego powstrzymać. Kradł kolejne minuty podczas jarmarku, jak drogocenne pierścienie, wciąż na bezdechu, wciąż nie wiedząc, nie widząc gdzie przebiega granica. Kim dla Ciebie jestem? Pytanie kotłowało się w głowie podczas wspólnej przechadzki, powracające falą niczym berliozowskie idee fixe, a skóra płonęła od każdego mniej lub bardziej przypadkowego dotyku. Anthony nienawidził być dotykany, przytulany, można powiedzieć, że tylko wspólny taniec usprawiedliwiał kontakt z drugą osobą tak długotrwały, wciąż jednak odpowiednio sformalizowany. Bezpieczny. A jednak, nie był w stanie powiedzieć, czy było na świecie cokolwiek, za czym tęsknił by bardziej niż za objęciem silnych ramion Erika, jego ciężarem gdy oddech i serce uspokajały się po ciężkim dniu w ufnym wzajemnym zaśnięciu.

Mieli spotkać się tylko na herbatę, a teraz proszę, sami na szlaku do chatki ukrytej pomiędzy szkockimi szczytami.

Gdy Erik się teleportował, Anthony był już na miejscu. Piaskowy, wykwintny garnitur zamienił na zdecydowanie prostsze i wygodniejsze lniane chinosy, spod lazurowego swetra wychylał się niedopięty kołnierz białej koszuli. Jego obuwie mogłoby zaskoczyć przyzwyczajonych do miejskich stylizacji Shafiq'a, Longbottom bez pudła mógł jednak rozpoznać jedną z nielicznych rzeczy, których polityk nie wyrzucał z szafy pomimo zabrudzeń – magiczne wzmacniane, skórzane buty, które zwykł nosić podczas ich podróży w chłodniejsze regiony świata, zwłaszcza gdy odwiedzali, czego Anthony nigdy nie potrafił sobie odmówić, hodowle smoków. Miał ze sobą również czarną skórzaną torbę, jak widać chciał zabrać na tę małą wycieczkę kilka fantów, nawet jeśli się na to nie umawiali.

– Zazwyczaj jesteś pierwszy... – rozbawione iskry przeskoczyły w szarych oczach, drżenie kącików ust sugerowało jasno, że niekoniecznie teleportacje chodzą mu po głowie. Podszedł do niego powoli i starą koleiną gestów pozwolił sobie wygładzić materiał ubrania pod grubym paskiem torby swojego towarzysza. –...ale dzisiaj rano to ja się spóźniłem. Więc... jeden - jeden? – zaproponował miękko, odsuwając dłoń.

– Cała przyjemność po mojej stronie Eriku. Jestem bardzo... – Słowa słowa słowa, uciekł wzrokiem ku niebu myśląc o tym wszystkim co sobie powiedzieli, czego nie powiedzieli, co chciałby powiedzieć, a czego absolutnie nie powinien. – Jestem bardzo ciekaw Jeleniej Góry. Prowadź. – Końcówki uszu tylko lekko się zaróżowiły, wargi tylko na moment nie domknęły zaciągając się chłodną aurą sierpniowego, szkockiego wieczoru. Wsunął ręce w kieszenie i zatoczył barkami koło, przekrzywiając głowę to w prawo, to w lewo, próbując chociaż trochę się rozluźnić.

– Chcesz mi opowiedzieć o tym miejscu? Dlaczego już tu nie przyjeżdżacie? Okolica zdaje się całkiem... przyjemnie odludna. – Podążał obok Erika w drodze do domku, a może domostwa, kto wie co Longbottom miał na myśli mówiąc o domku w górach, jakich rozmiarów będzie przestrzeń do jakiej go prowadził. Po nim i po jego rodzinie mógł spodziewać się wszystkiego, począwszy od dwuizbowej chatynki po środku niczego, po obszerny zajazd z salą balową w całości wykończoną w drewnie, z gigantycznym, ruchomym gobelinem jeleni na rykowisku, czy innej rodzajowej scenki z polowaniem. Nie dbał jednak o to, z powodzeniem ignorując również zaszytą sugestię brudu i stęchlizny, które najprawdopodobniej tam się będą znajdować, skoro "nikt tam nie był od jakiegoś czasu". Ostatecznie nie liczył się stan tego miejsca, tylko wspólnie spędzony czas.

– Zdałem sobie właśnie sprawę, że to w sumie pierwszy raz, kiedy Ty mnie gdzieś zabierasz, a nie ja Ciebie. – dodał po chwili marszu, pozornie obojętnym, zamyślonym tonem. Nie wiedział jak długa będzie ich trasa, ale nie przykładał do tego aż takiej wagi - jak długo nie będą biegać to nie zakładał sromotnego blamażu, podobnego do tego, który zaliczył o poranku. – Przyjemna odmiana. Dobry klimat do odetchnięcia po całym dniu spędzonym w mieście – dodał cieplej, nie musząc silić się nawet na wyszukiwanie pozytywnej informacji zwrotnej, skoro ta była w zasięgu ręki.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (7578), Erik Longbottom (5216)




Wiadomości w tym wątku
[01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 19.06.2024, 17:16
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 20.06.2024, 11:02
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 22.06.2024, 12:30
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 21.06.2024, 18:12
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 02.07.2024, 00:24
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 08.07.2024, 23:02
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 16.07.2024, 00:31
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 16.07.2024, 11:32
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 19.07.2024, 10:56
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 18.07.2024, 23:20
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 21.07.2024, 00:26
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 21.07.2024, 22:20
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 25.07.2024, 13:58
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 25.07.2024, 02:12
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 25.07.2024, 23:55
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 26.07.2024, 09:33
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 26.07.2024, 14:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa