20.06.2024, 12:04 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.06.2024, 12:05 przez Bard Beedle.)
Wioska leżała dobre pół godziny piechotą od Księżycowego Stawu i nie była bardzo wielka – zaledwie kilka zabudowań, rozsianych po okolicy i kilka niszczejących domów, których mieszkańcy wymarli, a których położenie i stan nie były dość atrakcyjne, by ściągnąć nowych lokatorów. Rzucenie czarów na ich mieszkańców było więc wykonalne, ale jeżeli Dora się nie myliła, Lydia była nie tylko utalentowaną nekromantką, ale znała się także na zauroczaniu – i prawdopodobnie na hipnozie albo tak jak mówił Thomas, na eliksirach.
Budynek, który dostrzeli, był skryty pośród drzew i krzewów. Idąc ścieżką normalnie by się nawet nie zobaczyło – migał w jednym, konkretnym punkcie, i to tylko gdy spojrzało się akurat pod odpowiednim kątem, wypatrzyli go więc czystym przypadkiem. Nie był wielki, składał się z parteru i strychu lub poddasza, na dole może zmieściłyby się trzy pomieszczenia, otoczony niewysokim murkiem. Chociaż bez wątpienia stary i położony w takim miejscu, nie wydawał się zrujnowany, a choć wokół niego pełno było krzewów i chwastów, to teren wokół samego domku pozostawał zadbany.
I z pewnością był to dom czarodzieja.
Thomas dostrzegł to najpierw – pieczęcie wtopione w mur, prawdopodobnie utrwalające czar, który miał sprawić, że dom pozostawał niewidoczny dla mugoli. Mogli je dostrzec tylko dlatego, że w ich krwi płynęła magia. Jeśli to miejsce należało do Lydii (a gdy Brenna sprawdzała informacje o okolicy, nie znalazła ani słowa o żadnych czarodziejach), to na pewno ułatwiało zadbanie o to, aby okoliczni mieszkańcy nie plotkowali o żadnych wiedźmach. Dora z kolei spoglądając przez murek na grządki i rabaty, mogła szybko rozpoznać, że niektórych roślin, które hodowała Lydia, nie znalazłoby się w mugolskich ogródkach. I niektóre z nich miały raczej kontrowersyjne zastosowania...
Przez mur dało się przejść z odrobiną starań, ale po prawdzie nie musieli tego robić: choć furtka miała porządny zamek i pewnie po zamknięciu byłaby też chroniona czarami, to kołysała się na lekkim wietrze, niezamknięta i niezabezpieczona żadnymi zaklęciami, jakby niedawno ktoś wybiegł z posesji w pośpiechu lub na nią szybko wbiegł, pozostawiając ją otwartą i nie dbając o bezpieczeństwo. A może Lydia po prostu wierzyła, że zaklęcie antymugolskie wystarczy?
Tura do 25.06 – 5 nie 4 dni, bo tu daliście szybciej.
Budynek, który dostrzeli, był skryty pośród drzew i krzewów. Idąc ścieżką normalnie by się nawet nie zobaczyło – migał w jednym, konkretnym punkcie, i to tylko gdy spojrzało się akurat pod odpowiednim kątem, wypatrzyli go więc czystym przypadkiem. Nie był wielki, składał się z parteru i strychu lub poddasza, na dole może zmieściłyby się trzy pomieszczenia, otoczony niewysokim murkiem. Chociaż bez wątpienia stary i położony w takim miejscu, nie wydawał się zrujnowany, a choć wokół niego pełno było krzewów i chwastów, to teren wokół samego domku pozostawał zadbany.
I z pewnością był to dom czarodzieja.
Thomas dostrzegł to najpierw – pieczęcie wtopione w mur, prawdopodobnie utrwalające czar, który miał sprawić, że dom pozostawał niewidoczny dla mugoli. Mogli je dostrzec tylko dlatego, że w ich krwi płynęła magia. Jeśli to miejsce należało do Lydii (a gdy Brenna sprawdzała informacje o okolicy, nie znalazła ani słowa o żadnych czarodziejach), to na pewno ułatwiało zadbanie o to, aby okoliczni mieszkańcy nie plotkowali o żadnych wiedźmach. Dora z kolei spoglądając przez murek na grządki i rabaty, mogła szybko rozpoznać, że niektórych roślin, które hodowała Lydia, nie znalazłoby się w mugolskich ogródkach. I niektóre z nich miały raczej kontrowersyjne zastosowania...
Przez mur dało się przejść z odrobiną starań, ale po prawdzie nie musieli tego robić: choć furtka miała porządny zamek i pewnie po zamknięciu byłaby też chroniona czarami, to kołysała się na lekkim wietrze, niezamknięta i niezabezpieczona żadnymi zaklęciami, jakby niedawno ktoś wybiegł z posesji w pośpiechu lub na nią szybko wbiegł, pozostawiając ją otwartą i nie dbając o bezpieczeństwo. A może Lydia po prostu wierzyła, że zaklęcie antymugolskie wystarczy?
Tura do 25.06 – 5 nie 4 dni, bo tu daliście szybciej.