20.06.2024, 12:12 ✶
Południowe stragany - Scena
Rozmawiam z Anthonym i Jonathanem. Zgłaszam się do wystąpienia Geraldine.
Rozmawiam z Anthonym i Jonathanem. Zgłaszam się do wystąpienia Geraldine.
— Oczywiście, że wiem — odparł niesfornie, wzdychając przy tym ciężko. — Jestem tylko kolejnym Brygadzistą, którego ambicje kończą się na wypisywaniu mandatów za zła parkowanie i który nie ma bladego pojęcia o tym, co się dzieje w wielkim świecie.
Pokręcił teatralnie głową, wciągając łapczywie powietrze do płuc. Z czystej przekory chciał kontynuować tę małą grę, jednak kiedy mężczyzna się przed nim odsłonił i skomplementował w tak dosadny sposób... Nie potrafił dłużej się nad nim znęcać. Ech, zdecydowanie miał zbyt miękkie serce, żeby na dłuższą metę angażować się w takie płytkie zagrywki.
— Z moim językiem jest wszystko w porządku — odparł twardo, wodząc dobitnym spojrzeniem po twarzy Shafiqa, aby zaraz skierować je ku scenie, jak dyby nigdy nic. — Wygląda na to, że dużo wiesz o zawartości kowenowej skrytki w Banku Gringotta. Kryje się za tym jakaś większa historia?
Uniósł wymownie jedną brew, a po chwili dołączyła do niej kolejna, gdy ktoś niespodziewanie objął Anthony'ego. Dopiero po niecałej sekundzie Erik zorientował się, że nie był to nikt inny, jak Jonathan Selwyn. W punkt, pomyślał przelotnie, zagryzając dolną wargę, gdy padł tekst o farbowaniu. Och, jak dobrze, że Shafiq miał tak szczerych przyjaciół w swoim gronie!
— Obawiam się, że nie miałem okazji sprawdzić wszystkiego, co Anthony chowa za ladą — rzucił na słowa Jonathana, pochylając przed nim czoło w geście powitania. — Chociaż podejrzewam, że gdyby pojawiły się tam piwa kraftowe, to właściciel stoiska... — Zerknął wymownie na starszego czarodzieja. — Mógłby bardzo szybko stracić cierpliwość. Co wino, to jednak wino, czyż nie?
Na pytanie o Morfeusza, rozejrzał się na prawo, potem na lewo, a potem znowu na prawo, jak gdyby oczekiwał, że wuj wyłoni się spomiędzy ludzi przebywających na widowni. W gruncie rzeczy nie bardzo wiedział, jak odpowiedzieć na to pytanie, bo nie miał jeszcze okazji minąć się z krewniakiem podczas uroczystości. Biorąc jednak pod uwagę, że występy zaczynały się rozkręcać, była spora szansa, że Niewymowny koniec końców dołączy do ich grona.
W międzyczasie na scenie wystąpiły roszady: cyrkowiec Edge skończył swój taniec, ustępując miejsca głównemu prowadzącemu, który po wyjątkowo słabym żarcie zaprosił na scenę przedstawicielkę klubu łowieckiego Artemis. Erik uśmiechnął się pod nosem. Mało która kobieta z tego grona miała wystarczająco umiejętności i odwagi, aby wystąpić na takim festynie przed tłumem ludzi. Jego uśmiech poszerzył się, gdy jego domysły okazały się prawdą, a na scenie pojawiła się Geraldine. Ręka Erika momentalnie wystrzeliła w powietrze.