20.06.2024, 18:01 ✶
Nie wszystko w życiu przebiegało zgodnie z planem. Świat wcale nie był dobrym miejscem, a ludzie - tudzież trytony - nie mieli wobec nich przyjaznych zamiarów. Mógł się tego spodziewać, był wszakże intruzem na ich ziemiach (cóż, wodach?), ale jakaś część Perseusa wierzyła, że istnieje jeszcze inne wyjście z tej sytuacji. Że przemoc wcale nie jest rozwiązaniem, ale tym razem nie widział przed sobą innej drogi. On wyszedł naprzeciw trytonki z sercem na dłoni - ona odebrała ten gest jako podanie deseru na srebrnym talerzu. Wiedział już, że zmierza w jego kierunku. Widział żądzę mordu w jej oczach, widział jej ostre zęby i szponiaste pazury gotowe zatopić się w jego skórze. Spojrzał na Leartesa, oczekując od niego jakiekolwiek reakcji, a kiedy ta nie nastąpiła, pobladł jeszcze bardziej. Umrze, jeśli czegoś nie zrobi.
To było płytkie, atawistyczne niemalże, ale Perseus wcale nie chciał umierać. Nie tutaj, na drugim końcu Anglii, kiedy Vespera siedzi sama w domu i zastanawia się nad jego losem. A dziecko? Bardzo chciał poznać swoje dziecko. Pomyślałby, że to zabawne, że w obliczu niebezpieczeństwa melancholia pchająca go w objęcia śmierci przestała mieć znaczenie, ale nie miał czasu na dywagacje nad tym problemem. Nie, zastanawiało go coś innego. Rzucił jeszcze pośpieszne spojrzenie w stronę Victorii, jakby chciał ją za coś przeprosić, albo prosić o łaskę, a potem wyjął różdżkę.
— Exumai! — wybrzmiało zaklęcie, mające osłabić trytonkę. Inkantacja, jaką przed laty nauczyła go matka. Nie chciał jej krzywdzić przecież, ale nie chciał też zostać skrzywdzonym.
Rzucam na nekromancję - Exumai, mam spaczenie II
To było płytkie, atawistyczne niemalże, ale Perseus wcale nie chciał umierać. Nie tutaj, na drugim końcu Anglii, kiedy Vespera siedzi sama w domu i zastanawia się nad jego losem. A dziecko? Bardzo chciał poznać swoje dziecko. Pomyślałby, że to zabawne, że w obliczu niebezpieczeństwa melancholia pchająca go w objęcia śmierci przestała mieć znaczenie, ale nie miał czasu na dywagacje nad tym problemem. Nie, zastanawiało go coś innego. Rzucił jeszcze pośpieszne spojrzenie w stronę Victorii, jakby chciał ją za coś przeprosić, albo prosić o łaskę, a potem wyjął różdżkę.
— Exumai! — wybrzmiało zaklęcie, mające osłabić trytonkę. Inkantacja, jaką przed laty nauczyła go matka. Nie chciał jej krzywdzić przecież, ale nie chciał też zostać skrzywdzonym.
Rzucam na nekromancję - Exumai, mam spaczenie II
Rzut Z 1d100 - 36
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana
Akcja nieudana
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory