20.06.2024, 20:52 ✶
Świeczki Mulciberów
Sophie pod okiem Basiliusa doszła do pełni zdrowia. Zajęło jej to chwilę, ale w końcu mogła normalnie się poruszać. Była wdzięczna medykowi, że jej pomógł i doprowadził ją do porządku. Po Lammas, na pewno wyśle mu list z podziękowaniem!
Mulciberówna miała nadzieję, że Charles nie powie nikomu, że chciała go zaatakować. Musi coś wymyślić! Obiecał jej to! Ufała, że dotrzyma danego jej słowa.
- Dziękuję, muszę iść zobaczyć co się dzieje z moim tatą.- Powiedziała, czując jak łzy ponownie napływają jej do oczu. Kuzyn powiedział, że jej ojciec czuł się lepiej, że Leonard mu pomógł. Musiała jednak zobaczyć to na własne oczy. Spojrzała na swoją sukienkę i użyła prostego zaklęcia żeby doprowadzić się do porządku. Musiała wyglądać, jakby nic jej się nie stało. Nie chciała niepotrzebnych pytań. Biedna Sophie!
- Chyba jest dobrze... - Mruknęła sama do siebie i zaczęła przepychać się przez tłum, a kiedy zobaczyła Roberta, przyspieszyła. Nie dbała o to, czy kogoś szturchnęła, uderzyła łokciem czy nadepnęła. Musiała znaleźć się jak najbliżej ojca!
- T-tato?- Włosy miała w lekkim nieładzie, a w oczach stanęły jej łzy, które zapewne będą musiały znaleźć jakieś ujście.- Co się stało...?- Zapytała i nie czekając na odpowiedź ani na to, co działo się wokół, przytuliła się mocno do ojca.- M- musisz być zdrowy, m-mam tylko ciebie... c-co ja zrobię, jak cię zabraknie?- Rozpłakała się.
Sophie pod okiem Basiliusa doszła do pełni zdrowia. Zajęło jej to chwilę, ale w końcu mogła normalnie się poruszać. Była wdzięczna medykowi, że jej pomógł i doprowadził ją do porządku. Po Lammas, na pewno wyśle mu list z podziękowaniem!
Mulciberówna miała nadzieję, że Charles nie powie nikomu, że chciała go zaatakować. Musi coś wymyślić! Obiecał jej to! Ufała, że dotrzyma danego jej słowa.
- Dziękuję, muszę iść zobaczyć co się dzieje z moim tatą.- Powiedziała, czując jak łzy ponownie napływają jej do oczu. Kuzyn powiedział, że jej ojciec czuł się lepiej, że Leonard mu pomógł. Musiała jednak zobaczyć to na własne oczy. Spojrzała na swoją sukienkę i użyła prostego zaklęcia żeby doprowadzić się do porządku. Musiała wyglądać, jakby nic jej się nie stało. Nie chciała niepotrzebnych pytań. Biedna Sophie!
- Chyba jest dobrze... - Mruknęła sama do siebie i zaczęła przepychać się przez tłum, a kiedy zobaczyła Roberta, przyspieszyła. Nie dbała o to, czy kogoś szturchnęła, uderzyła łokciem czy nadepnęła. Musiała znaleźć się jak najbliżej ojca!
- T-tato?- Włosy miała w lekkim nieładzie, a w oczach stanęły jej łzy, które zapewne będą musiały znaleźć jakieś ujście.- Co się stało...?- Zapytała i nie czekając na odpowiedź ani na to, co działo się wokół, przytuliła się mocno do ojca.- M- musisz być zdrowy, m-mam tylko ciebie... c-co ja zrobię, jak cię zabraknie?- Rozpłakała się.