20.06.2024, 22:44 ✶
Nie chciałem wychodzić z przyczepy, ale musiałem. Uśmiechać się i robić dobrą minę do złego nastroju. Nie chciałem niepokoić cyrku, że coś mogłoby być nie tak, chociaż było bardzo mocno, więc naprawdę starałem się być normalny... bynajmniej taki jak zwykle, ale nieco pokracznie mi to szło. Nieco zamyślony, nieco pokraczny, wycofany, gdzieś wędrujący myślami i nerwowy, niecierpliwy... może nie jakoś bardzo, ale jednak ciężko było mi się uśmiechać przez cały ten czas. Za dnia... Ale noce wcale nie były dla mnie łaskawsze. Dwie noce, które dosadnie dały mi w kość. Miałem dość.
Dobrze, że jednak kręciłem się po cyrku, bo w sam raz nawinąłem się na rozmowę między Flynnem a Fiery. Nie widziałem go od naszej ostatniej rozmowy, a przynajmniej starałem się nie widzieć, więc teraz cholernie starałem się zachować neutralność, tyle że serce wywinęło mi orła i tyle ze stabilności... Szczególnie że rozmawiali o ziole, a Flynn się ostatnio rozpruł, że The Beast przez niego miała problemy z narkotykami. Wiedział to, a mimo to się nie wstrzymywał. Zero odpowiedzialności.
- Nie mówi o złocie, tylko o ziole - odezwałem się bez jakiegokolwiek przywitania, poprawiając niedosłyszenie Fiery. Zgarnąłem ciastko z talerza i ugryzłem, pozostałą jego częścią wskazując na Flynna. Widać było, że ta informacja mi się się nie spodobała. Też się trochę skrzywiłem, ale to przez ciastko, które okazało się być cholernie słodkie... Idealne dla Flynna - pomyślałem przelotnie, z żalem. To jednak potwierdzało przekonanie, że go znałem. Nie mogłem kochać jego imaginacji.
- Żadne dziś nie pali. Ani ty, ani ktokolwiek inny, w tym Fiery. Fiery też nie pali - podkreśliłem, żeby żadne z nich nie miało jakichkolwiek wątpliwości. Spojrzałem ponownie na Flynna, tak przelotnie, po czym wróciłem nim do dziewczyny. - Wiecie może, czy reszta się zbiera na gotowaną kukurydzę i grę w karty...? Jutro Lammas. Moglibyśmy zacząć świętowanie... - zauważyłem, rozglądając się zaraz za ofiarą, która mogłaby przebiec się po cyrku w poszukiwaniu reszty zagubionych dzieciaków. Ten czas tak leciał, że jutro ponownie mieliśmy święto żniw. Nie chciałem tego czasu spędzać z problematycznym Flynnem. Miałem również innych członków rodziny, na których powinienem skupić swoją uwagę.
Rzucam na charyzme do zakazywania ziołowania, co by było śmiesznie, poza tym lubię kostki. Pozdrawiam
Dobrze, że jednak kręciłem się po cyrku, bo w sam raz nawinąłem się na rozmowę między Flynnem a Fiery. Nie widziałem go od naszej ostatniej rozmowy, a przynajmniej starałem się nie widzieć, więc teraz cholernie starałem się zachować neutralność, tyle że serce wywinęło mi orła i tyle ze stabilności... Szczególnie że rozmawiali o ziole, a Flynn się ostatnio rozpruł, że The Beast przez niego miała problemy z narkotykami. Wiedział to, a mimo to się nie wstrzymywał. Zero odpowiedzialności.
- Nie mówi o złocie, tylko o ziole - odezwałem się bez jakiegokolwiek przywitania, poprawiając niedosłyszenie Fiery. Zgarnąłem ciastko z talerza i ugryzłem, pozostałą jego częścią wskazując na Flynna. Widać było, że ta informacja mi się się nie spodobała. Też się trochę skrzywiłem, ale to przez ciastko, które okazało się być cholernie słodkie... Idealne dla Flynna - pomyślałem przelotnie, z żalem. To jednak potwierdzało przekonanie, że go znałem. Nie mogłem kochać jego imaginacji.
- Żadne dziś nie pali. Ani ty, ani ktokolwiek inny, w tym Fiery. Fiery też nie pali - podkreśliłem, żeby żadne z nich nie miało jakichkolwiek wątpliwości. Spojrzałem ponownie na Flynna, tak przelotnie, po czym wróciłem nim do dziewczyny. - Wiecie może, czy reszta się zbiera na gotowaną kukurydzę i grę w karty...? Jutro Lammas. Moglibyśmy zacząć świętowanie... - zauważyłem, rozglądając się zaraz za ofiarą, która mogłaby przebiec się po cyrku w poszukiwaniu reszty zagubionych dzieciaków. Ten czas tak leciał, że jutro ponownie mieliśmy święto żniw. Nie chciałem tego czasu spędzać z problematycznym Flynnem. Miałem również innych członków rodziny, na których powinienem skupić swoją uwagę.
Rzucam na charyzme do zakazywania ziołowania, co by było śmiesznie, poza tym lubię kostki. Pozdrawiam
Rzut Z 1d100 - 80
Sukces!
Sukces!