20.06.2024, 23:57 ✶
Nadal przy Desmondzie i Elliocie, a Ambrosia akurat odchodzi
Kątem oka zauważyła, że gdy wysysała z palca swoje wywody o rytuałach, że Desmond poświęca jej dużo uwagi. Nie wiedziała czy próbował ją odczytać czy to zwyczajna ciekawość, jednak z pewnością jego spostrzeżenia były słuszne. Jagoda została wychowana wśród wartości, które tutaj mogły wydawać się wręcz archaiczne, a ponieważ obecnie przebywała w bardzo oficjalnej sytuacji społecznej, jej ton, zachowania, jej spokojna postawa była tą wyuczoną przez lata na dworach. Uczono ją, że kobieta ma swoim sposobem bycia nie przytłaczać rozmawiających mężczyzn, okazywać zainteresowanie, gdzieniegdzie zachichotać. Wszystkie cechy damy, które nie przyniosą jej rodzinie wstydu.
Lorraine była jak woda. Wzburzona, nieprzewidywalna, płynąca, zawsze znajdująca ujście. Niczym rzeka, z której dobrodziejstw człowiek chce skorzystać, jednak ta podtapia nadbrzeżne miasta co jakiś czas, by pokazać, że nad żywiołem nie ma kontroli. Aczkolwiek uszczypliwa uwaga była co najmniej nie na miejscu w ustach niezamężnej damy.
Spojrzenie podczas opisywania rytuału na sam koniec ukryła przed oczami całej reszty towarzystwa. Ludzie potrafili odczytywać emocje z oczu, a ona wolałaby nie pokazać, że w głębi duszy obejrzałaby właśnie taki... Powolny rozkład. Taką moralną agonię.
Znowu musiała zamknąć swoje myśli w spokojnym sejfie.
Chociaż chłonęła sztukę z radością, nie uważała, że każda musi oglądać światło dnia, by zostać nią nazwaną. Krytycy są jednym. Łatwo jest rozpoznać, co przyciągnie ich oko, niełatwo zaś docenić to, co ukryte. A to przecież tajemnica była najbardziej intrygująca. Może dlatego tak lubiła oglądać kolory spojrzeń innych, zastanawiając się co dzieje się w tych głowach.
Jej pasja nie była tylko pasją, jak to ujął Elliot. Urosła niemal do rangi obsesji. Już jako dziewczynka powoli zaczynała kierować się ku tej sztuce i powoli przekraczała każdy kolejny etap, który czekał ją na drodze. Właśnie dlatego jej prace zostały tak ocenione. One miały w sobie coś niezwykłego, pewne piętno, niektóre przypominały słowa zamknięte w krzyku. Po niektórych aż czuło się te nieprzystające damie spieczone opuszki palców, które ukrywała pod czarnymi rękawiczkami. - Zgadzam się, dlatego uznaję, że w życiu spotkało mnie ogromne szczęście. - Kiedyś tak nie było. Chciała tańczyć, śpiewać, być szczęśliwa jak każdy, dopiero później przyszło... To wszystko. To wszystko co przekładała na więcej, i więcej skupienia na swojej pasji. - Drzwi mojej pracowni są otwarte. Niestety dzisiaj nie zabrałam szkicownika, by przedstawić przykładowe projekty.
Prawdziwy rekin biznesu.
Wyraźnie się rozpromieniła, kiedy Elliot zaczął opowiadać o pogodzie. Nawet zachichotała pod nosem. O dziwo wcale nie uważała osób z jej kraju za bardziej leniwych niż z Wielkiej Brytanii. Czasami wręcz odwrotnie. - To ciekawe, choć nie zauważyłam tej zależności. Siestę u nas praktykują tylko starsze osoby. A dobra pogoda potrafi być motywująca do działania bardziej niż codzienny deszcz... Chociaż ja osobiście lubię pracować w otoczeniu szumu wody.
Upicie tego napoju wprawiło ją w bardzo duże zakłopotanie. Szybka transmutacja i zmieniła się w puchatego stwora, który miał o wiele więcej stabilności w łapkach niż jej nogi miały w wysokich obcasach. Czarne ślepia dużego gryzonia objęły całe towarzystwo i przez chwilę dało się dostrzec w nich chęć ucieczki. Kapibara jednak siedziała grzecznie w miejscu, w którym chwilę temu Jagoda zerowała swojego drinka z nietypową dla gryzoni elegancją, niemal kocią.
Mówiąc szczerze nie byłaby zła na pozostanie chwilę w tej formie.
Co nie zmienia faktu, że gdy Elliott przyszedł jej z pomocą, zaraz po przemianie i chwilowym zachwianiu się na miękkich nogach, okazała ogromną wdzięczność, całą swoją postawą. A na koniec zaśmiała się niezręcznie.
- Dziękuję... Nie spodziewałam się takiego... Zmyślnego żartu. - Wyuczone maniery niemal w niej kipiały.
Chwilę później patrzyła tylko spojrzeniem zbitego pieska jak blondynka odchodzi na parkiet... Niech się bawi! W końcu od tego były takie wydarzenia.
@Desmond Malfoy @Elliott Malfoy @Ambrosia McKinnon
Ni do zadnjeg leta, ni do kraja sveta
Sudbina je moja kleta
Sudbina je moja kleta