21.06.2024, 02:08 ✶
- Tak, musiałaby być bardzo zdolna - przytaknęła na słowa Erika. - Nie wiem czy wyczyściła. Bardziej powiedziałabym że zmodyfikowała je tak, że nie można o niej mówić - spojrzała na Heather. - Na taką skalę to powiedziałabym, że to jakiś rytuał. Jeśli bywa w tej wiosce, nawet czasami, strasznie nieporęczne by było za każdym razem modyfikowanie tych wspomnień. O wiele lepsze byłoby coś, co działa cały czas. Eliksir też brzmi dobrze, ale jeśli wioska ma takie samo ujście wody jak Księżycowy Staw, to istnieje ryzyko że działanie przeniosłoby się także tam. To dość blisko, a z tego co rozumiem nie chciałaby, żeby i tam o niej zapomnieli - prowadziła swoje dywagacje dalej, kiedy skręcili we wskazanym przez Heather kierunku gdzie znajdował się ukryty na uboczu domek.
Stanęła przed płotem, starając się nie podchodzić za blisko, bo Thomas zwrócił ich uwagę na rozłożone wokół domu runy. Sama spojrzała na przytulający się do budynku ogródek, w pierwszej chwili dość bezmyślnie i machinalnie, chcąc zwyczajnie popatrzeć, ale kiedy w głowie wyliczała sobie kolejne rośliny, które tam rosły, tym bardziej narastało w niej nieprzyjemne uczucie.
- Cokolwiek gotuje w kociołku, nie zawsze jest to coś dobrego - rzuciła jak gdyby nigdy nic, wciąż wpatrując w pnące się ku górze rośliny. Nie wyglądały źle, a przynajmniej tak jej się zdawało, a to znaczyło że ktoś regularnie o nie dbał. - Nie wszystkie z tych roślin wykorzystuje się do maści czy eliksirów, które mają pozytywne zastosowanie. Same w sobie też... - poruszyła na boki wyciągniętą przed siebie dłonią, sugerując gestem co ma na myśli. Czy przetworzone, czy na surowo, ktoś kto na nie patrzył i wiedział do czego można ich użyć, mógł podejrzewać właścicielkę o nieszczere intencje.
Stanęła przed płotem, starając się nie podchodzić za blisko, bo Thomas zwrócił ich uwagę na rozłożone wokół domu runy. Sama spojrzała na przytulający się do budynku ogródek, w pierwszej chwili dość bezmyślnie i machinalnie, chcąc zwyczajnie popatrzeć, ale kiedy w głowie wyliczała sobie kolejne rośliny, które tam rosły, tym bardziej narastało w niej nieprzyjemne uczucie.
- Cokolwiek gotuje w kociołku, nie zawsze jest to coś dobrego - rzuciła jak gdyby nigdy nic, wciąż wpatrując w pnące się ku górze rośliny. Nie wyglądały źle, a przynajmniej tak jej się zdawało, a to znaczyło że ktoś regularnie o nie dbał. - Nie wszystkie z tych roślin wykorzystuje się do maści czy eliksirów, które mają pozytywne zastosowanie. Same w sobie też... - poruszyła na boki wyciągniętą przed siebie dłonią, sugerując gestem co ma na myśli. Czy przetworzone, czy na surowo, ktoś kto na nie patrzył i wiedział do czego można ich użyć, mógł podejrzewać właścicielkę o nieszczere intencje.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.