- To nie do końca tak, dostałam pilny dokument do przetłumaczenia, chciałam to skończyć, bo lubię mieć świadomość, że z niczym nie zalegam. - Próbowała się wytłumaczyć, bo nie miała zamiaru wyjść na jakąś pracoholiczkę, nie była jedną z tych osób. Po prostu lubiła załatwiać wszystkie sprawy od ręki i mieć czyste sumienie.
- Czy ja wiem, czy ambitna, po prostu wykonuje swoje obowiązki. - Może nieco nadgorliwie, ale jednak nadal nie było to nic takiego, przynajmniej w jej oczach.
Słodycze zabrzmiały przekonująco. Weszła więc w głąb pomieszczenia, aby zajrzeć do tego pakunku. Nie miała pojęcia, co znajdzie w środku. Najwyraźniej mężczyzna też, więc mogli razem odpakować ten skarb.
- Mam nadzieję, że znajdą się tam jakieś owocowe przysmaki, jestem prostym człowiekiem, jeśli chodzi o takie rzeczy. - Nie miała szczególnie wygórowanych wymagań jeśli chodzi o słodkości.
- Randka? W pracy? - Odwróciła się do niego mierząc mężczyznę uważnie wzrokiem. - Tak, czy siak najważniejsze jest pozytywne nastawienie, a tego ci nie brakuje, to dobrze. Myślę, że niedługo zaczną pojawiać się inni. - Chyba nie zakładała, że zostaną tutaj we dwoje. Wolała nie myśleć o tym, że ktoś mógłby zacząć sobie dopowiadać jakieś historie i tak już sporo plotkowano na jej temat w tym miejscu.
- Słodkiego, a tak naprawdę, najbardziej lubię kwaśne smaki. - Dodała jeszcze zupełnie szczerze. Zazwyczaj wybierała słodycze, które były połączeniem czekolady z którymś kwaśnym owocem.
- Pomóc ci z tym? - Zapytała jeszcze, chociaż w sumie to pewnie nawet nie wiedziała jak, ale może razem mogliby coś zaradzić na ten migający sufit.