21.06.2024, 16:39 ✶
Scena
Biorę udział w pokazie Geraldine razem z Anthonym i Jonathanem.Longbottom sarknął głośno na słowa Jonathana i odwrócił głowę w bok, zasłaniając usta dłonią, co by nie roześmiać się w głos. Och, to zdecydowanie była bardzo dobra okazja ku temu, aby Anthony pokazał się młodym i starym czarodziejom i czarownicom od zupełnie nowej strony. Może nawet go przedstawią publice po jego służbowym tytule nabytym w Ministerstwie Magii.
— Dam wam fory, panowie — rzucił pewnym głosem, jako pierwszy kierując się w stronę podwyższenia.
Uścisnął krótko Geraldine, powstrzymując się przed bardziej wylewnym okazaniem sobie przyjacielskich uczuć. Kto by pomyślał, że ta odważna łowczyni wyląduje akurat tutaj? W Artemisie musiało dojść do jakichś przedziwnych roszad. A może to po prostu Gerard Yaxley został zmuszony do tego, aby tym razem ustąpić na rzecz udostępnienia miejsca na festynie córce? Może kobieta chciała się rozwijać w nowym kierunku? Odpędził od siebie myśli na temat potencjalnej współpracy cyrkowców z Geraldine. Chociaż... To dopiero byłoby show.
— Raz czy dwa — mruknął skromnie, jedną ręką chwytając za rękojeść łuku, a drugą szarpiąc lekko cięciwę. — Wiesz, to nie pierwszy festyn w moim życiu. — Miał ponad trzydzieści lat na karku, wychowywał się w rodzinie czarodziejów, więc siłą rzeczy większość obchodów z okazji świąt kowenu odwiedzał regularnie. Na którymś z nich na pewno przewinęła się już taka konkurencja. Chociaż ten łuk nie wyglądał jak te, z jakimi kiedyś ganiały dzieciaki... Zmarszczył czoło. — Oczywiście, bardzo chętnie posłucham tego, co masz do powiedzenia.
Uśmiechnął się do Geraldine, szczerząc zaciśnięte zęby i starając się nie patrzeć w stronę publiczności. Nie przewidział tego. Z drugiej strony, to nie mogło być aż takie trudne, prawda? Miał spore doświadczenie w szermierce, więc posługiwanie się łukiem nie powinno być jakimś wielkim wyzwaniem. Bądź co bądź, były to bronie... pokrewne. Mugole podczas swoich dawnych wojenek korzystali zarówno z tarcz i mieczy, jak i z łuków, więc siłą rzeczy musieli wiedzieć, jak posługiwać się i tym i tym. A skoro niemagiczni byli w stanie to zrobić, to Erik tym bardziej. Eh, te geny czystej krwi.
— Często polujecie na obcych dyplomatów w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów? — spytał żartobliwie, wodząc wzrokiem od Selwyna do Shafiqa.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞