21.06.2024, 21:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.06.2024, 21:33 przez Rodolphus Lestrange.)
Widząc, że jego zaklęcie zadziałało, Lestrange zrobił kilka kroków naprzód, tak by zrównać się z Nicholasem. Nie to, żeby miał zamiar go osłaniać, bo to przecież było zadaniem tarczy, która wciąż migotała, nie ograniczając jednocześnie pola widzenia. Chciał mieć jednak większe pole manewru, bo inferiusów było sześć. Dwa z nich płonęły, lecz nie rezygnowały z ataku. Zupełnie jakby dostały rozkaz, by zabić wszystko, co wejdzie do tego tunelu. Niebieska poświata sprawiała, że miał złe przeczucia, ale tak samo złe przeczucia miał, gdy tylko poczuł swąd czarnej magii. Doskonale znał ten zapach - nie dało się go pomylić z niczym innym, nawet ze swądem kiedyś-ludzkiej skóry.
Rodolphus machnął różdżką - skoro dwa inferiusy płonęły, trzeba było zająć się pozostałymi. Ogień działał najlepiej, to prawda. Nie zamierzał więc sprawdzać innej taktyki: po prostu chciał posłać w stronę inferiusów stojących przy jeziorku strumień śmiercionośnych płomieni.
Kształtowanie
Różdżka Rodolphusa jednak najwyraźniej miała inne plany, bo zamiast strumienia śmiercionośnego płomienia, wystrzeliła z siebie zaledwie iskierkę, którą nawet nie podpaliłby fajki. Dobrze, że zaklęcia dwójki towarzyszy miały lepszy skutek: jeden z inferiusów skończył z odciętą głową, a drugi został doszczętnie spalony zaklęciem Nicholasa. Zostały cztery. Cztery, które były już na tyle blisko, że maksymalnie 10 sekund, a znajdą się przy czarodziejach.
Nicholas i Atreus dostrzegli kości, znajdujące się z boku. Nie było tu innych wejść czy wyjść. Kości były białe, niektóre miały jeszcze mięso. Były dość daleko, ale wyglądały na zbyt małe, by były to kości ludzkie. Chociaż równie dobrze to to błękitne światło mogło im płatać figla. Poza kośćmi nie było tu nic podejrzanego, a przynajmniej tego nie dostrzegali. Nie było śladów bytności ludzkiej, nie było ubrań, nie było różdżek. Nic. Tylko jeziorko i błękitne światło oraz inferiusy.
Rodolphus machnął różdżką - skoro dwa inferiusy płonęły, trzeba było zająć się pozostałymi. Ogień działał najlepiej, to prawda. Nie zamierzał więc sprawdzać innej taktyki: po prostu chciał posłać w stronę inferiusów stojących przy jeziorku strumień śmiercionośnych płomieni.
Kształtowanie
Rzut N 1d100 - 3
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 5
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Różdżka Rodolphusa jednak najwyraźniej miała inne plany, bo zamiast strumienia śmiercionośnego płomienia, wystrzeliła z siebie zaledwie iskierkę, którą nawet nie podpaliłby fajki. Dobrze, że zaklęcia dwójki towarzyszy miały lepszy skutek: jeden z inferiusów skończył z odciętą głową, a drugi został doszczętnie spalony zaklęciem Nicholasa. Zostały cztery. Cztery, które były już na tyle blisko, że maksymalnie 10 sekund, a znajdą się przy czarodziejach.
Nicholas i Atreus dostrzegli kości, znajdujące się z boku. Nie było tu innych wejść czy wyjść. Kości były białe, niektóre miały jeszcze mięso. Były dość daleko, ale wyglądały na zbyt małe, by były to kości ludzkie. Chociaż równie dobrze to to błękitne światło mogło im płatać figla. Poza kośćmi nie było tu nic podejrzanego, a przynajmniej tego nie dostrzegali. Nie było śladów bytności ludzkiej, nie było ubrań, nie było różdżek. Nic. Tylko jeziorko i błękitne światło oraz inferiusy.