22.06.2024, 00:21 ✶
W rozmowach takich jak ta pozwalała sobie na większy luz. Przez słowa jej akcent przebijał się dość często, szuranie wzrokiem po pokoju towarzyszyło jej ciągle. Była bardzo naturalna w swoich ruchach, zupełnie tak jakby obecność, do niedawna, zupełnie nieznajomego mężczyzny w ogóle nie przeszkadzała jej w ciekawym, teoretycznym rozważaniu. Zazwyczaj nie było jej łatwo skupić się w obecności innych, gdy próbowała pracować. Ale w obecności doktora Prewetta to przyszło tak szybko i naturalnie. Wyglądał jakby był w podobnym jej wieku, więc pewnie borykał się z podobnymi problemami życia codziennego. Szybko połączył ich podobny, zaintrygowany błysk w oku, wyraźnie zabawiający Jagodę. Ciekawość była jej motorem napędowym.
Ta radość, ciekawość, zaintrygowanie polepszało nastrój, na chwilę zapominało się o ciężkich powiekach. Niczym paliwo. Spojrzenie Brodzki nie oceniało jego fascynacji, a wyraźnie ją podzielało. Kobieta, wciąż trzymając swój otwarty notatnik, usiadła zaraz obok Basiliusa, przywołując jednym małym ruchem różdżki samopiszące pióro.
- Czy udawanie to nie wiem... Ona wydaje się wierzyć w pełni w to, co jej się dzieje, więc możemy mieć do czynienia... nie halucynacje... zablude... Urojenia, tak urojenia. - Skupienie nie sprzyjało jej poprawnej angielszczyźnie.
Poruszyła się przez chwilę niezgrabnie i utkwiła błękitne spojrzenie w siedzącym obok mężczyźnie, wpatrując się nieodgadnionym wzrokiem. - Nie, to jest... Takie niezręczne. Ekhm... Po prostu Jagoda, w porządku? - Podała mu rękę w geście oficjalnego przedstawienia. Często towarzyszyła jej niezręczność, jednak tutaj było jej za dużo nawet dla niej.
Coraz częściej dawne przyzwyczajenia ją opuszczały. Kiedyś nie proponowałaby w takich warunkach mówienia po imieniu... Ale powoli zbliżała się do wieku, w którym nawet na Jugosłowiańskich salonach było to zupełnie normalne. A przecież już tak długo nie miała nad sobą rodzinnego bata...
To musiała być naprawdę skomplikowana klątwa, kto mógłby chcieć nałożyć taką? Może była bardzo stara? - Niestety nie wspominała o nowych rzeczach w domu... Mnie nawet nie mówiła o powrocie ze spotkania rodzinnego. - To też był zaskakujący fakt. Jeszcze bardziej nabierała podejrzeń, że to właśnie tam pani Brown znalazła coś, co spowodowało jej stan. Im więcej czasu od pierwszego kontaktu, tym więcej ukrywała?
- Możemy tak zrobić... Niestety nie znam jej adresu zamieszkania. - Wydawało się, jakby to był jedyny dostrzeżony przez damę z bałkanów.
Ta radość, ciekawość, zaintrygowanie polepszało nastrój, na chwilę zapominało się o ciężkich powiekach. Niczym paliwo. Spojrzenie Brodzki nie oceniało jego fascynacji, a wyraźnie ją podzielało. Kobieta, wciąż trzymając swój otwarty notatnik, usiadła zaraz obok Basiliusa, przywołując jednym małym ruchem różdżki samopiszące pióro.
- Czy udawanie to nie wiem... Ona wydaje się wierzyć w pełni w to, co jej się dzieje, więc możemy mieć do czynienia... nie halucynacje... zablude... Urojenia, tak urojenia. - Skupienie nie sprzyjało jej poprawnej angielszczyźnie.
Poruszyła się przez chwilę niezgrabnie i utkwiła błękitne spojrzenie w siedzącym obok mężczyźnie, wpatrując się nieodgadnionym wzrokiem. - Nie, to jest... Takie niezręczne. Ekhm... Po prostu Jagoda, w porządku? - Podała mu rękę w geście oficjalnego przedstawienia. Często towarzyszyła jej niezręczność, jednak tutaj było jej za dużo nawet dla niej.
Coraz częściej dawne przyzwyczajenia ją opuszczały. Kiedyś nie proponowałaby w takich warunkach mówienia po imieniu... Ale powoli zbliżała się do wieku, w którym nawet na Jugosłowiańskich salonach było to zupełnie normalne. A przecież już tak długo nie miała nad sobą rodzinnego bata...
To musiała być naprawdę skomplikowana klątwa, kto mógłby chcieć nałożyć taką? Może była bardzo stara? - Niestety nie wspominała o nowych rzeczach w domu... Mnie nawet nie mówiła o powrocie ze spotkania rodzinnego. - To też był zaskakujący fakt. Jeszcze bardziej nabierała podejrzeń, że to właśnie tam pani Brown znalazła coś, co spowodowało jej stan. Im więcej czasu od pierwszego kontaktu, tym więcej ukrywała?
- Możemy tak zrobić... Niestety nie znam jej adresu zamieszkania. - Wydawało się, jakby to był jedyny dostrzeżony przez damę z bałkanów.
Ni do zadnjeg leta, ni do kraja sveta
Sudbina je moja kleta
Sudbina je moja kleta