Odmachnął brygadziście w czymś, co miało być w założeniu bardzo luźną interpretacją salutu wojskowego. Powinni sobie poradzić, chociaż miał wrażenie, że jeśli znów usłyszy, że ktoś ma myśleć, że to tylko sen, to stanie się najgorszym koszmarem tej osoby (Alexandra). Gdyby nie to, że absolutnie nie miał na to czasu, złapałby drugiego jasnowidza za włosy u nasady czaszki i przypomniałyby mu, że są sny, które są proroctwami przyszłości i są takie, które są dużo bardziej rzeczywiste, niż się tego pragnie. Nigdy sen nie był tylko snem. Powinien to wiedzieć.
Nie miał jednak czasu, bo nieumarły wylądował mu pod nogami.
Rzucił więc zaklęcie, aby unieść truposza w górę, z daleka od roślinności i go spalić, ale tylko wtedy, gdy się uniesie. Jeśli nie, to wyceluje ogień w nieumarłych podniesionych przez Alexandra. Trochę żałował, że nie ma miecza.
Akcja nieudana
Kształtowanie (N): Spalenie nieumarłego
Sukces!