22.06.2024, 14:29 ✶
Isaac zerknął kątem oka na Florence i uśmiechnął się nieco przepraszająco. Zawsze był bardziej otwarty i bezpośredni niż inni, a za granicą mógł wydawać się nawet nieco ekscentryczny. W porównaniu do Europejskich czarodziejów, ci Brytyjscy zdecydowanie byli mniej zamknięci. Tęsknił za tym, kiedy był z dala od domu! Musiał jednak pamiętać, że nie wszyscy byli wylewni, a kobieta niestety należała do tej właśnie grupy. Nie było w tym jednak niczego złego, ani dziwnego. Czasy w jakich przyszło im żyć nie zachęcały do wylewności i nie każdy musiał chcieć dzielić się swoimi historiami z życia.
Bagshot był również bardzo ciekawy pracy jaką wykonywała Florence. Mniej więcej wiedział, czym zajmowali się Klątwołamacze, ale jego edukacja poszła w zupełnie inna stronę, więc chętnie wypytałby ją o więcej szczegółów. Kobieta jednak najwyraźniej potrzebowała więcej czasu żeby się nieco otworzyć.
- W takim razie, nie ma co się przejmować. Myślę, że już dzisiaj coś znajdziemy. I to całkiem szybko. Wiem, że chciałaś żebym tylko cię nakierował, ale chwilę pogrzebiemy razem, bo to dobra nauka na przyszłość.- Temat go zainteresował, a i nie poznał jeszcze nikogo, kto chciałby badać akurat Klątwę Żywiołów. Jeśli w jakichś księgach znajdą przynajmniej jedną lub dwie informacjie o Willusie, to da Isaac'owi pomysł gdzie szukać dalej. Działało to trochę jak efekt domina, a poszukiwania przyprawiały go o ekscytacje. Lubił czuć progres. Lubił wiedzieć, że z godziny na godzinę zdobywał coraz więcej informacji, a jego poszukiwania pchały temat do przodu. Dla kogoś z boku, jego praca mogła wydawać się nudna oraz żmudna, ale on bardzo lubił czytać i poszerzać swoją wiedzę w praktycznie każdej dziedzinie.
Podczas drogi do biblioteki, Isaac zabawiał Florence swoim monologiem. Nie lubił iść w ciszy, a w zanadrzu miał do opowiedzenie sporo ciekawostek na temat bibliotek czarodziejów, czy nawet mugoli. Kiedy dotarli do budynku, w stu procentach skupił się na pracy jaką obiecał dla niej wykonać. Przez chwilę zastanawiał się nawet, czy żałowała, że wybrała właśnie jego, ponieważ naprawdę lubił gadać. Kiedy już się pożegnali, zaśmiał się cicho pod nosem na tę myśl i poszedł do pubu, żeby napić ognistej.
Bagshot był również bardzo ciekawy pracy jaką wykonywała Florence. Mniej więcej wiedział, czym zajmowali się Klątwołamacze, ale jego edukacja poszła w zupełnie inna stronę, więc chętnie wypytałby ją o więcej szczegółów. Kobieta jednak najwyraźniej potrzebowała więcej czasu żeby się nieco otworzyć.
- W takim razie, nie ma co się przejmować. Myślę, że już dzisiaj coś znajdziemy. I to całkiem szybko. Wiem, że chciałaś żebym tylko cię nakierował, ale chwilę pogrzebiemy razem, bo to dobra nauka na przyszłość.- Temat go zainteresował, a i nie poznał jeszcze nikogo, kto chciałby badać akurat Klątwę Żywiołów. Jeśli w jakichś księgach znajdą przynajmniej jedną lub dwie informacjie o Willusie, to da Isaac'owi pomysł gdzie szukać dalej. Działało to trochę jak efekt domina, a poszukiwania przyprawiały go o ekscytacje. Lubił czuć progres. Lubił wiedzieć, że z godziny na godzinę zdobywał coraz więcej informacji, a jego poszukiwania pchały temat do przodu. Dla kogoś z boku, jego praca mogła wydawać się nudna oraz żmudna, ale on bardzo lubił czytać i poszerzać swoją wiedzę w praktycznie każdej dziedzinie.
Podczas drogi do biblioteki, Isaac zabawiał Florence swoim monologiem. Nie lubił iść w ciszy, a w zanadrzu miał do opowiedzenie sporo ciekawostek na temat bibliotek czarodziejów, czy nawet mugoli. Kiedy dotarli do budynku, w stu procentach skupił się na pracy jaką obiecał dla niej wykonać. Przez chwilę zastanawiał się nawet, czy żałowała, że wybrała właśnie jego, ponieważ naprawdę lubił gadać. Kiedy już się pożegnali, zaśmiał się cicho pod nosem na tę myśl i poszedł do pubu, żeby napić ognistej.
Koniec sesji