Peppa obserwowała wszystko z ukrycia. Ucieczka była najlepszym, co mogła zrobić. Nie potrafiła walczyć. Gdzie niby miała się tego nauczyć? W Hogwarcie? Dobry żart! Rzucanie Expelliarmusa w kontrolowanym środowisku, a mierzenie się z truposzami podczas wakacyjnego wypoczynku to dwie różne rzeczy.
Dwóch nieumarłych uniosło się w powietrze za sprawą zaklęcia z dziury. Jeden wpadł do środka. Jednego pacyfikował brygadzista. Ostatni wciąż był na wolności, własnym tempem zmierzając do kotła z ludźmi.
Z ukrycia, Peppa mogła na chłodno skalkulować swoje kolejne posunięcie. Opracować szybki plan strategii... może w innym wymiarze. Tutaj Peppa po prostu rozbiegła się, by staranować piątego zombiaka. Nie myślała, co potem. Nie myślała o tym, że jej ryjek zaraz wtopi się w szlamowate ciało. Jego smród czuła już teraz, a będzie jeszcze gorzej. Ale to problem Peppy z przyszłości.
Rzut na aktywność fizyczną - przewrócenie zombiaka na ziemię.
Sukces!